Slajd 1
Zebranie Rady Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej Diecezji Kaliskiej

Serdecznie Państwa zapraszamy
na Zebranie Rady Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej Diecezji Kaliskiej,
które odbędzie się w Żydowie koło Kalisza (parafia Chełmce)
w sobotę 28 marca 2026 r. o g. 10.00

previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow

Życie ekonomiczne. Aspekty biblijne.

Człowiek, ubóstwo i bogactwo.

          Gdy zagłębimy się w teksty Starego Testamentu dostrzeżemy dwojakie podejście do dóbr materialnych oraz bogactwa. Dobra materialne uważane są za niezbędne dla życia i postrzegane są jako Boże błogosławieństwo. Przesadne bogactwo i luksus już nie. Ubóstwo opisywane jest często jako konsekwencja lenistwa i braku pracowitości. Bogactwo i dobra materialne same w sobie nie są potępiane, lecz ich złe wykorzystywanie. Jeśli zaś chodzi o ubóstwo nie jest ono tylko konsekwencją lenistwa, traktowane jest także jako rzecz naturalna, jako obraz sytuacji człowieka w obliczu Boga, od którego pochodzi wszelkie dobro, którym należy się opiekować
i dzielić.

          Każdy kto uznaje swoje ubóstwo przed Bogiem, jest otoczony szczególnym zainteresowaniem Boga: bo kiedy ubogi szuka, Pan odpowiada; kiedy woła, Pan słucha. Według Bożych obietnic to właśnie ubodzy będą dziedzicami przymierza Boga z Jego narodem. Ubóstwo przyjmowane w duchu religijnym, skłania człowieka do poznania i akceptacji porządku stworzenia. Bogaty to człowiek, który większą ufność pokłada w swoich dobrach
i pracy swoich rąk. Ubóstwo staje się wartością moralną, bo ukazuje się jako pokorna postawa dyspozycyjności
i otwarcia się na Boga, pokładania w Nim zaufania. Człowiek w ten sposób staje się zdolnym do rozpoznania względności dóbr materialnych oraz korzystania z nich jako z darów Bożych, którymi trzeba się dzielić, i którymi trzeba mądrze zarządzać, bo należą w pierwszym rzędzie do  Boga.

          Jezus Chrystus w swym nauczaniu dotyczącym dóbr materialnych, ubóstwa i bogactwa przejął tradycję Starego Testamentu, nadając jej nowy kształt i jasność. Chciał by człowiek wyzwolony od zła i ponownie zjednoczony z Bogiem kontynuował Jego dzieło, by z pomocą Jego Ducha: oddawał sprawiedliwość biednym, oswobadzał uciśnionych, podnosił na duchu przybitych, czynnie poszukiwał nowego porządku społecznego, który umożliwiłby odpowiednie rozwiązania wielu kwestii społecznych. To Jego polecenie jest aktualne mimo zmieniającej się rzeczywistości po dzień dzisiejszy. Kto wie czy w niektórych sprawach nie jest jeszcze bardziej pilniejsze niż dawniej?

          Działalność ekonomiczna, w obliczu Objawienia, powinna być (musi być) postrzegana oraz prowadzona przez człowieka jako świadoma odpowiedź na wezwanie skierowane do niego przez Boga. Już w raju człowiek postawiony został aby go doglądać i strzec a nie tylko aby z niego korzystał. Zarządzanie dobrami, które otrzymaliśmy od Boga jest działaniem sprawiedliwym, to co się otrzymuje powinno być dobrze wykorzystane, przechowywane i powiększane. Patrz przypowieść o talentach. Wszelka działalność ekonomiczna i postęp materialny muszą służyć człowiekowi i społeczeństwu. Jeśli tak jest, to również ekonomia i postęp zmieniają się w przestrzeń zbawienia i uświęcenia, odzwierciedlając ludzką miłość i solidarność. Według nauczania Jezusa mamy być „bogatymi u Boga”, jest to możliwe również poprzez działania gospodarcze traktowane jako narzędzia niezbędne do rozwoju człowieka i społeczeństwa.

          Wiara w Jezusa Chrystusa umożliwia nam poprawne zrozumienie rozwoju społecznego w kontekście jednolitego i solidarnego humanizmu. Boży plan dla nas, nasza historia naznaczona osobistym i zbiorowym wysiłkiem dla polepszenia położenia człowieka, przezwyciężania pojawiających się na naszej drodze trudności, przygotowuje nas do uczestnictwa w pełni, której udziela On „swojemu Ciału, którym jest Kościół”, podczas gdy grzech, który zastawia na nas swe pułapki i naraża na niepowodzenie osiągnięcia naszych ludzkich celów, został pokonany i okupiony przez Chrystusa.

          Bogactwo istnieje po to aby się nim dzielić.

          Nauka Społeczna Kościoła zdecydowanie podkreśla, że wszelkie dobro, nawet prawnie posiadane, zachowuje zawsze przeznaczenie uniwersalne; że niemoralna jest forma bezprawnej kumulacji dóbr, ponieważ kłóci się z uniwersalnym przeznaczeniem nadanym wszelkim dobrom prze Boga Stwórcę. Chociaż zbawienie jest wyzwoleniem człowieka z wszelkich potrzeb, jednak Kościół szanuje posiadanie samo w sobie. Złem nie jest posiadanie ale chciwość. Dlatego wezwanie do ludzi prowadzących działalność gospodarczą i posiadających dobra materialne by uważali się raczej za zarządzających tym, czym ich Bóg obdarzył, niż za właścicieli.

          Wielcy myśliciele Kościoła uważali, że dzięki bogactwom posiadający mogą nakarmić głodnych, napoić spragnionych, nagich przyodziać… Bogactwa uznawane są za dar od Boga, którymi kto je posiada powinien się dzielić a nie tylko z nich korzystać. Te wskazania są także współcześnie bardzo aktualne i nie dotyczą tylko bogatych właścicieli dóbr, lecz także całych społeczeństw, które nie powinny być bierne na niedolę innych.

Moralność i ekonomia

          Nauka Społeczna Kościoła kładzie szczególny nacisk na aspekty moralne w ekonomii. Pisał o tym w encyklice Quadragesimo anno papież Pius XI, twierdził w niej, że chociaż życie gospodarcze i moralność rządzą się swoimi prawami, to jednak nie są od siebie tak odległe i tak sobie obce, iż jedno zupełnie nie zależy od drugiego. Człowiek może swoim rozumem dojść do poznania celu jaki Stwórca wyznaczył życiu gospodarczemu. Prawo moralne  zobowiązuje nas do tego byśmy w naszym działaniu szukali celu najwyższego
i ostatecznego a w każdej dziedzinie życia szukali jej celu szczególnego, wyznaczonego przez naturę, a raczej przez Stwórcę natury. Jeżeli będziemy te cele między sobą uzgadniali i podporządkowywali Bogu wtedy nasze cele indywidualne, jak i społeczne, zamierzone w życiu gospodarczym dadzą się włączyć w ogólną hierarchię celów, po których jak po stopniach wstępując osiągniemy cel ostateczny wszystkich rzeczy, Boga, najwyższe
i niewyczerpane dobro dla nas.

          Kościół uważa, że zależność pomiędzy moralnością i ekonomią jest niezbędna. Aby dojść do takiego wniosku wcale nie potrzeba być osobą wierzącą, wystarczy tylko uruchomić swoje myślenie. Działalność ekonomiczna i zachowania moralne wzajemnie się przenikają. Rozróżnienie moralności od ekonomii nie zakłada rozdzielenia tych dwóch zakresów, lecz przede wszystkim ważną zależność. W zakresie moralności należy pamiętać o racjach i wymogach ekonomii, tak też działania ekonomiczne winny być otwarte na wymogi moralne. W życiu gospodarczo-społecznym powinna być szanowana godność osoby ludzkiej i jej integralne powołanie oraz dobro całego społeczeństwa. To przecież człowiek jest twórcą życia gospodarczego i społecznego a także jego ośrodkiem i celem. Należy pamiętać, że cel ekonomii nie leży w niej samej, lecz w jej przeznaczeniu ludzkim i społecznym. Ekonomia na płaszczyźnie naukowej i praktycznej nie ma na celu spełnienia człowieka i harmonijnego współżycia ludzi, ale ma zadanie tylko częściowe: produkowanie, dystrybucję i konsumpcję dóbr
i usług.

          Moralny wymiar ekonomii pozwala uchwycić jej nierozłączne cele: wydajność ekonomiczną i promocję pełnego rozwoju ludzkości. Moralność w ekonomii stanowi niezwykły czynnik wydajności społecznej samej ekonomii. Obowiązkiem ekonomii jest skuteczne wykonywanie działalności produkcyjnej, lecz nie jest do zaakceptowania wzrost gospodarczy, który by był zbudowany na krzywdzie ludzi, całych narodów czy grup społecznych, wykorzystywanych i skazywanych na nędzę i dyskryminację. Ekspansja bogactwa, widoczna
w dostępności dóbr i usług, i moralny wymóg ich równomiernej dystrybucji, powinien stymulować poszczególnych ludzi i całe społeczeństwa do fundamentalnej cnoty solidarności, aby móc zwalczać struktury grzechu, które rodzą i utrzymują biedę, brak rozwoju i degradację. Tutaj trzeba koniecznie postawić pytanie: czy człowiek jest skłonny zauważyć u siebie liczne i konkretne akty egoizmu.

          Aby działalność ekonomiczna miała charakter moralny powinna ogarnąć wszystkich ludzi i narody. Wszyscy przecież mają prawo, według własnych możliwości, do uczestniczenia w życiu gospodarczym, w rozwoju własnego kraju i całej ludzkości. Z tym wiąże się też odpowiedzialność za wszystkich oraz obowiązek zaangażowania się dla rozwoju ekonomicznego wszystkich. Przeżywana moralnie ekonomia stać się powinna wzajemną usługą, poprzez wytwarzanie dóbr i usług niezbędnych dla indywidualnego rozwoju. Każdy przecież powinien mieć możliwość przeżycia wspólnoty z innymi ludźmi. Powinny zostać opracowane plany i projekty ekonomiczno-społeczne, które by ułatwiały tworzenie świata bardziej ludzkiego. Czy jednak ludzie zanurzeni
w swoim egoizmie są zdolni by uczynić krok w kierunku bardziej sprawiedliwego świata? Powinniśmy wierzyć, że tak się stanie.

          Uświadamiamy sobie, że przedmiotem ekonomii jest wytwarzanie bogactwa, jego pomnażanie tak 
w zakresie ilości jak i jakości. Wszystko to jest moralnie poprawne, gdy zmierza do globalnego i solidarnego rozwoju człowieka i społeczeństwa. Rozwój to jednak nie tylko gromadzenie dóbr i usług. Samo kumulowanie, nawet jeżeli dzieje się dla dobra wspólnego wiąże się z niebezpieczeństwem „nad-rozwoju”, nadmiernej rozporządzalności dóbr materialnych na korzyść niektórych warstw społecznych. To łatwo przemienia ludzi
w niewolników „posiadania” i natychmiastowego zadowolenia, tak rodzi się cywilizacja określana jako cywilizacja „spożycia” czy konsumpcjonizm.

          Papież Jan Paweł II w Encyklice Centesimus annus z perspektywy całościowego i solidarnego rozwoju spojrzał na ekonomię określaną jako ekonomię rynkową czy wolną. Jeśli mianem „kapitalizmu” określa się system ekonomiczny, który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej
i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej, to jego ocena może być pozytywna. Ale gdy przez „kapitalizm” rozumiemy system,
w którym wolność gospodarcza nie jest ujęta w ramy systemu prawnego wprzęgającego go w służbę wolności ludzkiej, wówczas jego ocena powinna być zdecydowanie negatywna. Otóż z chrześcijańskiej perspektywy bardzo istotne dla działalności gospodarczej są nie tylko zasady ale także moralność.

Prywatna inicjatywa i przedsiębiorstwo.

          Według Nauki Społecznej Kościoła niepodważalnym prawem osoby jest prawo do inicjatywy ekonomicznej. To prawo wiąże się z możliwością wykorzystywania talentów jakie człowiek posiada dla dobra wszystkich. Zanegowanie tego prawa w imię „równości” faktycznie niweluje, wręcz niszczy przedsiębiorczość, czyli twórczą podmiotowość obywatela. To prawo to także odkrywanie człowieczeństwa osoby – podmiotu twórczego
i zdolnego do relacji. Państwo jest moralnie zobligowane jedynie do stawiania ograniczeń dotyczących niezgodności w sposobie realizowania działalności ekonomicznej, gdyby ten sposób godził dobro innych osób lub nie prowadził do dobra wspólnego.

          U podstaw nauczania Kościoła w zakresie ekonomii leży przekonanie, że głównym bogactwem człowieka wraz z ziemią jest sam człowiek. Inteligencja człowieka, jego kreatywność pozwala odkryć możliwości produkcyjne ziemi
i różne sposoby zaspokojenia ludzkich potrzeb. Podstawową cechą działania ludzkiego jest kreatywność, również w zakresie przedsiębiorczości, przejawia się ona przede wszystkim w umiejętności planowania
i innowacji. Stąd ważną sprawą dla rozwoju gospodarczego społeczeństw jest tworzenie takich warunków by kreatywność ludzi nie była na żadnym etapie hamowana. Niestety dość często jesteśmy świadkami sytuacji, szczególnie w dużych przedsiębiorstwach, że pomysły innowacyjne zwykłych pracowników nie mogą się przebić.

Przedsiębiorstwo i jego cele.

          Przedsiębiorstwo powinno służyć dobru wspólnemu całego społeczeństwa poprzez wytwarzanie dóbr
i oferowanie usług. Przedsiębiorstwo wytwarza bogactwa nie tylko dla właścicieli ale także dla całego społeczeństwa. Oprócz typowo ekonomicznej funkcji, przedsiębiorstwo spełnia także ważną rolę społeczną, dając możliwości spotkań, współpracy i dowartościowania osób zaangażowanych. Wymiar ekonomiczny jest warunkiem niezbędnym dla osiągnięcia celów ekonomicznych i społecznych, jak i moralnych. Realizując cele przedsiębiorstwa nie można zapominać o walorach umożliwiających konkretny rozwój człowieka
i społeczeństwa. Nie jest przedsiębiorstwo zrzeszeniem kapitałów, jest przede wszystkim zrzeszeniem osób, którzy wnoszą nie tylko konieczny do jego działalności kapitał ale także swoją pracę. Dość często umniejszana jest rola tych, którzy wnoszą do przedsiębiorstwa tylko własną pracę, takie sytuacje niosą cały szereg okazji do konfliktów i nie są dobrym prognostykiem dla jego pomyślności i przyszłości.

          Wszyscy członkowie przedsiębiorstwa powinni mieć świadomość, że wspólnota w której działają (przedsiębiorstwo), jest wspólnym dobrem, a nie tylko strukturą pozwalającą zaspokoić osobiste interesy jednostki. Taka świadomość umożliwia budowanie ekonomii prawdziwie służącej człowiekowi
i społeczeństwu. Niestety taka świadomość nie jest powszechna w otaczającej nas rzeczywistości, dotyczy to zwłaszcza dużych przedsiębiorstw. Zupełnie inaczej jest w przedsiębiorstwach małych; spółdzielniach, rzemieślniczych czy rolnych tam ta świadomość jest najczęściej znacznie wyższa. Nauka Kościoła podkreśla znaczenie takiej świadomości dla podnoszenia wartości pracy, dla rozwoju odpowiedzialności indywidualnej
i zbiorowej, dla demokracji, dla wartości ludzkich.

          Nauka Społeczna Kościoła również uznaje zysk się jako pierwszy wskaźnik dobrego rozwoju przedsiębiorstwa, bo „gdy przedsiębiorstwo wytwarza zysk, oznacza to, że czynniki produkcyjne zostały właściwie zastosowane”. Jednak zysk nie zawsze oznacza, że przedsiębiorstwo właściwie służy społeczeństwu. Takie sytuacje mają miejsce, gdy pomimo poprawnego wyniku ekonomicznego, pracownicy, którzy stanowią najcenniejszy majątek przedsiębiorstwa, są poniżani i obraża się ich godność. Stąd niezbędne jest, aby słuszne poszukiwanie zysku łączyło się z ochroną godności ludzi zajmujących w nim różne stanowiska. Oba te wymogi nie są sprzeczne ze sobą, bo przecież docenienie pracowników, zapewnienie im możliwości godnego rozwoju jest pierwszym nieodzownym warunkiem rozwoju przedsiębiorstwa w przyszłości, przyczyniając się do zwiększenia produktywności i skuteczności pracy.

          W działalności ekonomicznej lub finansowej do przyjęcia jest poszukiwanie sprawiedliwego zysku ale lichwa, czy nadmierny zysk już nie. W Katechizmie Kościoła Katolickiego (2269) czytamy: „Przez lichwiarstwo
i chęć zarobku, powodujące głód i śmierć swoich współbraci, spekulanci pośrednio popełniają zabójstwo, za które są odpowiedzialni
”. To potępienie dotyczy także międzynarodowych stosunków ekonomicznych i odnosi się szczególnie do krajów mniej rozwiniętych, które są wykorzystywane przez bogatych bez liczenia się ze społecznymi kosztami lichwiarskich kredytów czy często „oszukańczej” pomocy. Niestety mimo apeli Kościoła praktyka lichwy jest także plagą naszych czasów, jest obecna również w naszym kraju.

          Zdawać musimy sobie sprawę z tego, że dzisiejsze przedsiębiorstwa poruszają się w coraz to szerszych obszarach ekonomicznych, muszą sobie dać radę w rozwiązywaniu problemów związanych z procesem szybkich zmian jakie wynikają z międzynarodowych układów, stosunków ekonomiczno-finansowych. Wynika z tego stała konieczność mądrego dostosowania się do poziomu postępu i rozwoju ludzkości. Prawdziwy zaś rozwój ludzkości będzie miał miejsce, gdy będą w nim uczestniczyć wszystkie narody świata. Uświadomienie sobie tego skomplikowanego procesu jest jednym z ważniejszych zadań współczesnych przedsiębiorstw.

          Dla prawidłowego działania gospodarki i poszczególnych przedsiębiorstw, potrzebne są warunki dla inicjatyw ekonomicznych, które są wyrazem inteligencji oraz konieczności odpowiadania na potrzeby człowieka
w sposób twórczy i wspólnotowy. Ważną sprawą jest aby przedsiębiorstwa nie tylko ze sobą konkurowały, ale by tworzone były między nimi warunki do współpracy, co pozwolić powinno lepiej odpowiadać na coraz to nowe potrzeby. Zaangażowanie w tym procesie takich ważnych cnót, jak rzetelność, pracowitość, wiarygodność, wierność w relacjach międzyosobowych, także męstwo we wprowadzaniu trudnych i bolesnych decyzji może zapobiec ewentualnym katastrofom czy trudnym sytuacjom w przyszłości.

          Rola przedsiębiorcy i zarządzającego przedsiębiorstwem z punktu widzenia społecznego jest niezwykle ważna, gdyż podejmowane przez nich decyzje wywołują cały szereg połączonych ze sobą efektów ważnych nie tylko ze względów ekonomicznych, ale także społecznych. Wymaga to od podejmujących się odpowiedzialności przedsiębiorczej i kierowniczej stałej refleksji nad moralnymi pobudkami, którymi muszą się kierować w swoich decyzjach osoby zajmujące decyzyjne stanowiska. Nie można mieć na uwadze tylko celu ekonomicznego, szczególnym zadaniem jest dbałość o rzeczywisty szacunek dla godności człowieka, wszystkich pracowników, gdyż oni stanowią najcenniejszy majątek przedsiębiorstwa.

          Kościół w swym nauczaniu kładzie szczególny nacisk na to by przedsiębiorcy i kierujący przedsiębiorstwem zaangażowali się w taką organizację pracy, która by promowała rodzinę, która by wspierała całościową wizję rozwoju człowieka, która by sprzyjała takim sytuacjom i relacjom, które by dowartościowały pracę zatrudnionych. To wskazanie jest szczególnie aktualne w dużych zakładach, w których decydujące słowo ma kapitał wielkich korporacji, dla których osiągnięcie zysku stoi na pierwszym miejscu przed sprawami społecznymi. Dość często duże  zyski osiągane są kosztem bardzo niskich płac zatrudnionych.

(Tekst audycji w Radio Rodzina z 22 lutego 2022 roku)

Polecane

Przewijanie do góry
Przejdź do treści