Slajd 3
Dębe'2025

BYLIŚMY w DĘBEM
U MATKI BOŻEJ MADONNY ZE SZCZYGŁEM

previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow

Władza polityczna

a/Podstawy władzy politycznej

Kościół, który w swej dotychczasowej historii stawał wobec najróżniejszych koncepcji władzy, proponuje model władzy opartej  na społecznej naturze osób. Wynika to z przekonania, że Bóg stworzył ludzi  jako istoty społeczne ze swej natury, stąd żadna społeczność nie może istnieć, jeżeli nie ma w niej kogoś kto nie posiada władzy zwierzchniej, kogoś kto by nakłaniał jednostki do działania na rzecz wspólnego celu. Dlatego każda polityczna społeczność ludzka musi mieć władzę, która będzie sprawowała w niej rządy. Ponieważ społeczność pochodzi od Boga – Stwórcy takie też jest i pochodzenie władzy. Papież Jan XXIII w Encyklice Pacem in terris powtarza za św. Tomaszem z Akwinu: „Władza polityczna jest zatem potrzebna ze względu na zadania, jakie zostają jej powierzone, i powinna być pozytywnym oraz niezastąpionym elementem społeczności cywilnej”.

Jaki jest zatem cel i zadanie władzy politycznej? Powinna ona zapewnić uporządkowane i uczciwe życie wspólnoty, nie powinna zastępować wolnego działania grup czy jednostek lecz szanować je i ochraniać
i normować i ukierunkowywać na działania na rzecz dobra wspólnego. Sobór Watykański II w Konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes mówi, że „Władza polityczna, czy to we wspólnocie […] czy też w reprezentujących państwo instytucjach, powinna być sprawowana  zawsze w granicach  porządku moralnego dla osiągnięcia  dobra wspólnego, i to rozumianego dynamicznie, w zgodziez porządkiem prawnym  legalnie już ustanowionym lub takim, który dopiero powinien być ustanowiony. Wówczas jednak obywatele są zobowiązani do okazywania posłuszeństwa tej władzy zgodnie z sumieniem”.

Nauczanie Kościoła jednoznacznie określa, że podmiotem władzy politycznej jest naród, który powinien być postrzegany jako posiadacz suwerenności. To właśnie naród w różnych formach przekazuje rozporządzanie swoją suwerennością osobom, które wybiera na swoich przedstawicieli. Naród też powinien mieć możliwość kontrolowania rządzących, rozliczania ich oraz zastępowania innymi gdy wybrani nie wywiązują się ze swoich zadań. To prawo obowiązuje w każdym państwie i ustroju politycznym w różny sposób, wydaje się jednak, że system demokracji dzięki swoim procedurom kontroli daje w tym zakresie najlepsze możliwości. Nie może jednak być tak, że naród bezkrytycznie ufa swoim przedstawicielom bez odrobiny chociażby stałej refleksji
i oceny także moralnej nad skutecznością poczynań władzy.

b/Władza jako siła moralna.

Każda władza powinna kierować się prawem moralnym, gdyż jej godność wynika z tego, że pełni swoje zadania w granicach porządku moralnego, którego celem i źródłem jest Bóg. I właśnie ze względu na te odniesienia, które stanowią jej podstawę władza nie może być podejmowana jako siła determinowana tylko przez kryteria socjologiczne czy historyczne. Ze względu na to, że ludzie nie uznają jednego i tego samego prawa sprawiedliwości, jedyną możliwą i rozsądną koncepcją jest oparcie podstaw funkcjonowania władzy na porządku moralnym, który powinien być przekładany na konkretne działania, zmierzające do osiągnięcia dobra wspólnego. To z porządku moralnego władza może czerpać moc zobowiązującą i swoją siłę moralną a nie 
z samowoli czy pragnienia potęgi.

Każda władza powinna uznawać, szanować i promować najistotniejsze wartości ludzkie i moralne, które mają
charakter wrodzony, bo wynikają z prawdy o człowieku oraz chronią i wyrażają godność osoby. Tych wartości żadna jednostka, żadna „większość”, żadna nowoczesność, żadne państwo zmieniać ani niszczyć czy tworzyć po nowemu nie może. O tych wartościach mówimy, że są elementami prawa naturalnego, że są wpisane
w serce każdego człowieka i że powinny stać się odniesieniem dla każdego prawa cywilnego stanowionego przez każdą władzę. Poddanie pod wątpliwość fundamentalnych zasad prawa moralnego zachwiałoby tragicznie podstawami porządku państwowego sprowadzając go jedynie do pragmatycznych mechanizmów regulacji różnych interesów. Historia niestety zna wiele takich przypadków, problem polega jednak na tym byśmy potrafili wyciągać z nich wnioski na przyszłość a nie tylko je znać.

Władza powinna ustanawiać takie prawa, które odpowiadają godności osoby ludzkiej i wskazaniom prawego rozumu. Tylko takie prawa można uznać za słuszne. Jeśli ustanawiane prawa odchodzą od tych wskazań, wówczas są to prawa niegodziwe nie mające istotnych znamion prawa lecz raczej znamiona przemocy czy gwałtu. Władza, która rządzi zgodnie z prawym rozumem, stawia swoich obywateli w sytuacji podległości nie tyle jakiemuś człowiekowi, lecz raczej posłuszeństwa porządkowi moralnemu, a zatem samemu Bogu, który jest źródłem tego porządku. Kto odrzuca posłuszeństwo władzy działającej zgodnie z porządkiem moralnym, „przeciwstawia się porządkowi Bożemu”. Władza, która nie stara się realizować dobra wspólnego, która tworzy i opiera się na prawach niegodziwych zaprzecza swojemu istotnemu celowi i tym samym delegalizuje się.

c/Prawo do sprzeciwu sumienia.

Co ma zrobić obywatel jeżeli zarządzenia władz cywilnych są sprzeczne z wymogami porządku moralnego,
z podstawowymi prawami osób lub wskazaniami Ewangelii? Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że niesprawiedliwe prawa stawiają ludzi moralnie prawych w obliczu dramatycznych problemów sumienia, gdy wymaga się od nich współpracy w działaniach moralnie złych, mają obowiązek odmówić uczestnictwa w tych działaniach. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że taka odmowa jest nie tylko obowiązkiem moralnym, lecz także podstawowym prawem człowieka, które jako prawo podstawowe powinno być uznawane i chronione przez prawo cywilne. Św. Jan Paweł II w Encyklice Evangelium vitae mówi wyraźnie, że „kto powołuje się na sprzeciw sumienia, nie może być narażony nie tylko na sankcje karne, ale także na żadne inne ujemne konsekwencje prawne, dyscyplinarne, materialne czy zawodowe.” Stanowczym nakazem sumienia jest nie podejmowanie udziału w takich praktykach, które są sprzeczne z prawem Bożym, nawet wtedy gdy zostały one dopuszczone przez prawodawstwo cywilne. Takiego współdziałania nie wolno nam też usprawiedliwiać. Nie możemy też zapomnieć o odpowiedzialności moralnej za popełnione przez nas czyny i o tym, że każdy z nas kiedyś będzie musiał stanąć przed Sądem Bożym.

d/Prawo do oporu.

Kościół uznaje, że prawo naturalne jest podstawą i wyznacznikiem granic prawa pozytywnego. Oznacza to, że słusznym jest przeciwstawianie się władzy w sytuacji, gdy poważnie i często łamie ona zasady prawa naturalnego. Św. Tomasz z Akwinu w Sumie teologicznej pisze, „że człowiek jest zobowiązany do posłuszeństwa władzom świeckim, w miarę jak tego wymaga porządek sprawiedliwości”. Prawo natury jest więc podstawą prawa do oporu i to zarówno wtedy, gdy dążymy do przeprowadzenia zmian częściowych,  jak też i wtedy gdy walczymy o radykalną zmianę sytuacji.

Nauka Społeczna Kościoła określa, że korzystanie z prawa do oporu zbrojnego przeciw uciskowi władzy jest uzasadniony jedynie wtedy, gdy występują równocześnie następujące warunki: 1 –w przypadku pewnych, poważnych i długotrwałych naruszeń podstawowych praw; 2 – po wyczerpaniu wszystkich innych środków; 3 – jeśli nie spowoduje to większego zamętu; 4 – jeśli istnieje uzasadniona nadzieja powodzenia; 5 – jeśli nie można rozumnie przewidzieć lepszych rozwiązań. Walkę zbrojną uznać jednak należy za ostateczny środek by położyć kres tyranii, stąd w dzisiejszych czasach bierny opór uznawany jest za bardziej odpowiadający  zasadom moralnym i zarazem równie skuteczny środek.

e/Wymierzanie kar.

Prawowita władza dla ochrony dobra wspólnego ma prawo a nawet obowiązek wymierzania kar proporcjonalnych do wagi popełnionych przewinień. Ten obowiązek ma charakter podwójny. Chodzi
o powstrzymanie zachowań uderzających w prawa człowieka i podstawowe zasady życia społecznego, a także zapobieganie nieporządkowi wywołanemu przez działania przestępcze. W państwach prawa wymierzanie kar powierzone jest sądom.

Wymierzona kara ma stać się także narzędziem poprawy winnego a nie tylko służyć ochronie ładu i zapewnienia bezpieczeństwa ludziom. Ważną sprawą przy wymierzaniu kary powinna być resocjalizacja skazanych oraz promowanie takiej sprawiedliwości aby była możliwość odbudowania  relacji społecznych, naruszonych
w wyniku przestępstwa. Ważną rolę do odegrania wobec skazanych mają kapelani więzienni, ale nie tylko. Środowisko zakładów karnych może być miejscem  dawania świadectwa chrześcijańskiej wrażliwości. Sam Jezus mówi do nas „byłem […] w więzieniu, a przyszliście do mnie”

Instytucje zajmujące się stwierdzeniem odpowiedzialności karnej, powinny dążyć do skrupulatnego poszukiwania prawdy, powinny mieć cały czas na uwadze godność i prawa osoby ludzkiej. Wymierzenie kary powinno być poprzedzone udowodnieniem winy. Kościół odrzuca stosowania tortur, również przy ciężkich przestępstwach. Procesy powinny być przeprowadzane sprawnie, bez zbędnego ich przedłużania, trzeba pamiętać o zasadzie domniemanej niewinności. Ofiary pomyłek sądowych powinny wszędzie mieć prawo do odszkodowania.

Kościół docenia coraz bardziej powszechniejsze głosy przeciw karze śmierci. Te głosy wynikają z przekonania,  że współczesne społeczeństwo wierzy w skuteczność działań resocjalizacyjnych. Tradycyjne nauczanie Kościoła w tej sprawie nie wykluczało stosowania kary śmierci przy założeniu całkowitej pewności o orzekanej winie.

A. O władzy

Św. Tomasz z Akwinu jest autorem niewielkiej książeczki zatytułowanej De regno lub De regimineprincipum, napisanej w latach 1266-1267 dla młodego króla Cypru Hugona II. Ta praca podejmuje filozofię władzy
i moralności politycznej, choć napisana w zupełnie innych czasach wiele zawartych w niej myśli i przemyśleń jest nadal aktualnych. Spróbujmy przyjrzeć się niektórym myślom autora.

  • Co oznacza nazwa „król”.

Otóż wszędzie tam gdzie jest jakieś ukierunkowanie na cel i gdzie można postępować tak albo inaczej, potrzebny jest jakiś kierownik, dzięki któremu dochodzi się prosto do właściwego celu. Nie dopłynąłby okręt, pchany w różne strony przez zmieniające się wiatry, do portu przeznaczenia, gdyby nie zabiegał o to kierujący nim sternik. Otóż człowiek ma pewien cel, ku któremu zwrócone jest całe jego życie i działanie, działa bowiem przez umysł, a ten – rzecz jasna – zawsze działa dla celu. Ludzie zaś w różny sposób dążą do tego co zamierzyli. Świadczy o tym sama różnorodność ich wysiłków i działań. Potrzebuje więc człowiek jakiegoś kierowania ku celowi.

C. Otóż każdy człowiek ma wszczepione z natury światło rozumu, którym kieruje swoje czyny ku celowi. I gdyby człowiek, tak jak liczne zwierzęta, żył w pojedynkę, nie potrzebowałby żadnego innego kierowania, lecz każdy sam dla siebie byłby królem, poddanym najwyższemu królowi – Bogu, jako że sam kierowałby sobą w swoich czynach, dzięki światłu rozumu danemu mu przez Boga. Otóż człowiek jest z natury stworzeniem społecznym
i politycznym, żyjącym w gromadzie, bardziej nawet niż wszystkie zwierzęta. Wynika to z naturalnej konieczności. Zwierzętom bowiem natura przygotowuje pokarm, przyodziewa futrami, daje broń w postaci zębów, rogów, pazurów, a przynajmniej szybkość w uciekaniu. Człowiek zaś nie otrzymał od natury żadnej
z tych rzeczy, lecz zamiast tego został obdarzony rozumem, aby mógł zapewnić sobie to wszystko pracą rąk. Ale jeden człowiek do tego nie wystarczy, gdyż nie zdoła on samodzielnie przejść przez życie. Jest więc dla niego czymś naturalnym, że żyje w licznej wspólnocie.

D. Ponadto, zwierzęta wrodzonym instynktem rozpoznają, co przynosi im korzyść lub szkodę, na przykład jest w naturze owcy lęk przed wilkiem jako wrogiem; niektóre znów zwierzęta naturalnym instynktem wyszukują sobie lecznicze trawy lub coś innego, co jest niezbędne do życia. Natomiast człowiek ma tylko ogólną naturalną znajomość, tego co jest mu niezbędne do życia; potrafi bowiem na podstawie zasad naturalnych dochodzić rozumem, co mu szczegółowo jest konieczne do ludzkiego życia. Otóż nie jest możliwe, aby jeden człowiek mógł to wszystko ogarnąć swoim rozumem; musi więc żyć w gromadzie, aby jeden wspierał drugiego, aby różni zajmowali się różnymi wynalazkami rozumu, na przykład jeden sztuką leczenia, drugi tym, trzeci innym.

E. Najpełniej się to ujawnia w tym, że sam tylko człowiek posługuje się mową, dzięki której jeden może swój pomysł w całości przekazać innym. Zwierzęta tylko ogólnie przekazują sobie wzajemnie swoje przeżycia, na przykład pies wyraża gniew szczekaniem, i na różne sposoby je wyrażają. Otóż człowiek potrafi się porozumieć z drugim bardziej niż jakiekolwiek zwierzę stadne, takie jak żuraw czy mrówka, albo pszczoła. Mając to na uwadze, Salomon powiedział: „Lepiej jest dwóm niż jednemu, mają bowiem korzyść wzajemnej wspólnoty”.

F. Jeśli więc jest naturalne dla człowieka żyć w licznej gromadzie, wobec tego wszyscy potrzebują jakiegoś kierowania całością. Każdy bowiem z licznych ludzi zabiega o to, co jemu odpowiada; całość rozproszyłaby się więc na cząstki, gdyby zabrakło tego, do kogo należy troska o dobro całości. Podobnie jak ciało człowieka lub jakiegoś zwierzęcia uległoby rozpadowi, gdyby nie było w nim ogólnej siły przewodniej, zmierzającej ku dobru wspólnemu wszystkich członków. Mówi o tym Salomon: „Gdzie nie ma rządcy, naród się rozprasza”.

G. Zgadza się to z rozumem. To bowiem co własne, nie utożsamia się, z tym co wspólne; to co własne, różnicuje, natomiast to co wspólne, jednoczy. Otóż różne [rzeczy] mają różne przyczyny. Tak więc – prócz tego co pobudza do własnego dobra każdej [jednostki] – powinno być coś pobudzającego do wspólnego dobra wszystkich. Toteż wszędzie tam gdzie wiele [członków] zwraca się ku jednemu, jest coś kierującego. W świecie ciał, pierwsze z nich, mianowicie niebieskie, kierują według porządku Bożej opatrzności innymi ciałami, natomiast wszystkimi kieruje stworzenie rozumne. Również w człowieku dusza kieruje ciałem, zaś w duszy rozum kieruje sferą popędu i pożądania. Także wśród członków ciała, jeden z nich – serce lub głowa – jest główny i porusza pozostałe. Zatem wszędzie tam gdzie jest wielość, musi być czynnik rządzący.

H. Otóż tam gdzie jest przyporządkowanie do celu, zdarza się dążenie zarówno słuszne jak niesłuszne. Dlatego też i rządy nad wieloma mogą być słuszne lub niesłuszne. Ktoś jest kierowany słusznie, jeśli prowadzi się go do odpowiedniego celu, niesłusznie zaś – jeśli do celu nieodpowiedniego. Otóż inny jest odpowiedni cel dla społeczności wolnych niż dla pozbawionych wolności. Wolnym jest bowiem ten, kto stanowi przyczynę dla samego siebie, niewolnikiem – kto należy do drugiego. Jeśli więc rządzący porządkuje społeczność wolnych ku dobru wspólnemu społeczności, będą to rządy słuszne i sprawiedliwe, jakie przystoją wolnym. Jeśli jednak rządy kierują nie ku dobru wspólnemu społeczności, ale ku prywatnemu dobru rządzącego, będą to rządy niesprawiedliwe i przewrotne. Toteż przez Ezechiela grozi Pan takim rządcom: „Biada pasterzom, którzy pasą samych siebie”, troszcząc się o własne korzyści, „czyż pasterze nie powinni paść trzody?” Tak więc pasterze winni zabiegać o dobro stada, zaś rządzący o dobro poddanej sobie społeczności.

I. Jeśli więc niesprawiedliwe rządy są sprawowane przez jednego tylko, który w nich szuka swojej korzyści,
a nie dobra poddanej sobie społeczności, taki władca nazywa się tyranem. Nazwa pochodzi od przemocy, gdyż zamiast rządzić sprawiedliwością, uciska on siłą; dlatego też starożytni potężnych nazywali tyranami. Jeżeli natomiast niesprawiedliwe rządy sprawowane są nie przez jednego, ale przez kilku, nazywa się to oligarchią, to znaczy władzą nielicznych: kiedy bowiem nieliczni, aby się wzbogacić, uciskają lud, różnią się od tyrana tylko liczbą. Jeśli z kolei niegodziwe rządy sprawowane są przez licznych, nazywa się to demokracją, czyli władzą ludu: kiedy mianowicie lud plebejuszy dzięki potędze tłumu uciska bogatych, cały lud jest jakby jednym tyranem.

J. Podobnie należy rozróżnić rządy sprawiedliwe. Kiedy rządy sprawuje jakaś społeczność, nazywa się to republiką, na przykład jeśli miastem albo krajem włada społeczność wojowników. Jeśli zaś rządy sprawowane są przez nielicznych, ale cnotliwych, nazywa się je arystokracją, czyli władzą najlepszą albo najlepszych, ich samych zaś nazywa się elitą. Jeśli natomiast sprawiedliwe rządy należą tylko do jednego, nazywa się on królem. Jak powiedział Pan do Ezechiela: „Sługa Mój, Dawid, będzie królem nad nimi i jednym pasterzem nad nimi wszystkimi”9. Jasno stąd wynika, że o pojęciu króla stanowi, to iż jeden jest panujący, który jest pasterzem szukającym wspólnego dobra społeczności, a nie własnego.

K. Skoro człowiek musi żyć w społeczności, jako że w pojedynkę nie potrafi zaradzić życiowym potrzebom, zatem tym doskonalsza jest społeczność, im bardziej samowystarczalna w zakresie potrzeb życiowych. Wprawdzie pojedyncza rodzina jest już jakoś życiowo samowystarczalna: w zakresie przygotowywania pokarmów, wychowania potomstwa itp.; pojedyncza wieś –w zakresie jakiegoś działu gospodarki; miasto natomiast, jako społeczność doskonała – w zakresie wszystkich potrzeb życiowych. Jeszcze bardziej cały kraj – ze względu na konieczność zwalczania nieprzyjaciół i wzajemnej przeciwko nim pomocy. Kto więc rządzi społecznością doskonałą, czyli miastem lub krajem, nazywa się królem; kto zaś rządzi domem, nie nazywa się królem, ale gospodarzem, nosi jednak jakieś podobieństwo króla, toteż niekiedy królów nazywa się ojcami ludu.

L. Zatem królem jest ten, kto jako jeden rządzi społecznością miasta lub kraju, dla jej dobra wspólnego. Jak powiada Salomon: „Król rozkazuje całej ziemi, która mu służy”.

Ł. Te kilka myśli św. Tomasza z Akwinu zawartych w tej książeczce nie straciło swej aktualności. Porządkuje nam wiele podstawowych zagadnień związanych z polityką, z państwem, ze społeczeństwem. Rozważając zagadnienia Nauki Społecznej Kościoła dotyczące wspólnoty politycznej warto było cofnąć się o prawie osiem wieków do średniowiecza i dostrzec na nowo to co nas poprzedzający mądrzy ojcowie myśleli i gdzie szukali inspiracji, czym się kierowali.

(Marian Rybicki – zapis audycji w Radio Rodzina z 28.06.2022 roku)

Polecane

Przewijanie do góry
Przejdź do treści