Charakter społeczny pracy wiąże się nierozerwalnie z własnością, a proces pracy jednoczy ludzi.1 Posiadanie własności związane jest z Bożym planem urządzania świata, gdyż posiadanie własności ma znaczący wpływ na warunki życia ludzkiego. Kardynał Wyszyński potwierdza znaną prawdę, że praca zazwyczaj prowadzi do posiadania, celem zaś posiadania jest zaspokojenie tak potrzeb własnych i swojej rodziny jak i dzielenie się tym co zbywa z bliźnimi. W ten sposób posiadanie zostało uszlachetnione przez obowiązek miłości, a przez to człowiek i praca stają się też uszlachetnione, oczyszczone z samolubstwa i chciwości. Dalej twierdzi nasz autor, że podstawą dobrze urządzonego społeczeństwa jest prywatne posiadanie. Jednakże, jak zaznacza autor, prawo własności obarczone jest obowiązkiem społecznym. Ten obowiązek wiąże się z koniecznością uwzględnienia wspólnego użytkowania dóbr. Chodzi o to by tak posługiwać się swoją własnością aby uwzględniać potrzeby innych a nie tylko swoje własne egoistyczne.
Każdej pracy powinna towarzyszyć nam myśl o potrzebach bliźnich. Z naszej pracy mają żyć także nasi bliźni. Człowiek w swej pracy nie powinien zamykać się w sobie. Stąd już tylko krok od wyraźnego stwierdzenia, że
u podstaw pracy i własności powinna zawsze stać miłość. Wyszyński przypomina nam nie nową zasadę wspólnego użytkowania dóbr i pracy dla dobra bliźnich. Z pracą łączą się dwa obowiązki: udzielanie jałmużny i praca dla dostarczenia dóbr potrzebującym. Tutaj można przytoczyć cały szereg przykładów zapisanych na kartach Pisma Świętego: 1. Hiob, czyniąc rachunek sumienia nie potrafi dopatrzeć się przyczyn swoich cierpień w zaniedbaniu obowiązku jałmużny: „Jeślim odmówił ubogim, czego chcieli, i oczom wdowy kazał czekać, jeślim jadał sztukę moją sam, a nie jadł sierota z niej, (bo od dzieciństwa mego rosło ze mną użalenie i z żywota matki mojej wyszło ze mną); jeślim gardził ginącym, przeto, że nie miał sukni, i ubogim bez odzienia; jeśli mi nie błogosławiły boki jego i wełną owiec moich się nie zagrzał […] niech odpadnie ramię moje od stawu swego [Hi 31, 16-22]”2
To o czym mówię prowadzi autora książki „Duch pracy ludzkiej” do wniosku, do zaobserwowania konieczności by w pracy towarzyszył nam duch przyjaźni do innych ludzi, szczególnie zaś do ubogich. Ten duch przyjaźni to przełamywanie naszego samolubstwa, to otwarcie się na potrzeby społeczeństwa, to także uproszczenie naszego życia, wyzwolenie się spod przewagi rzeczy, sztucznych potrzeb, kreowanych często dzisiaj w sposób natrętny przez otaczający nas świat.
Punktem zwrotnym rozważań o pracy przyszłego Prymasa są słowa św. Pawła: „Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niewzruszeni, obfitujący zawsze w pracy Pańskiej, wiedząc, że trud wasz nie jest daremny w Panu [1 Kor 15,58]”. W tym miejscu następuje spojrzenie na pracę człowieka od strony Boga, świadka naszej pracy. Tutaj dochodzi do wniosku, że nasza praca, tzw. „nasza praca” nie jest właściwie naszą pracą, nasza praca nie zależy od nas całkowicie. Bo przecież w naszej pracy posługujemy się siłami i wartościami udzielonymi nam przez Boga, twórcę przyrody. Praca ma charakter nie tylko osobowy ale także społeczny. Nie możemy jej skierować całkowicie ku sobie. Toteż mówienie „nasza praca” zawiera pewną przesadą, jest to raczej uproszczenie naszego myślenia niż oddanie rzeczywistości.3
Praca ludzka jest współpracą z Bogiem, który jest przyczyną wszelkiego stworzenia, stwórcą i dawcą wszelkich sił i energii do pracy. On też obdarzył nas wszelkimi potrzebnymi do pracy umiejętnościami
i talentami. Świat w którym my ludzie podejmujemy się wykonywania jakiejś pracy jest Bożą pracownią,
w której codziennie stajemy, nie dostrzegając jednak myśli i dłoni kierującej tym wszystkim. Tymczasem przecież to „Duch Pański napełnił okrąg ziemi, a to, co wszystko obejmuje, ma poznanie głosu [Mdr 1,7]”. Cały nasz świat jest wypełniony głosem Bożym, wszystko żyje i działa dzięki Bogu, wszędzie można dostrzec myśl i celowość Bożą, nawet jeśli chwilowo, na razie jej nie rozumiemy. Nie są to, jak chcieli by niektórzy, „ślepe siły” lecz ukształtowane w sposób pełny i doskonały. Bo przecież: „Boże dzieła są doskonałe [Ap 15,3]”. Każdy z nas jest powołany nie tylko do podziwiania stworzenia Bożego lecz do współdziałania z Nim
w pracy. „Idźcie i wy do winnicy mojej [Mt 20,4]” jest zaproszeniem do nas byśmy się stali pomocnikami Bożymi. Boża winnica potrzebuje naszej pracy, wprost woła o naszą pracę. Bóg chce by by nasza praca była dalszym ciągiem twórczej pracy Bożej. Naszym zadaniem jest wykańczanie dzieła stworzenia, użytkowanie go, troska o nie; „Czynienie sobie ziemi poddanej”. Ta praca człowieka ma trwać, ziemia winna być nadal zaludniana i uczłowieczana. Czasem niektórzy straszą nas wizją przeludnienia ale przecież zdać sobie musimy sprawę z tego, że możliwości ziemi połączone z intelektem człowieka i wiarą w Opatrzność Bożą spowodują, że ziemia jest w stanie wyżywić jeszcze wielu ludzi. Gdy realnie popatrzymy na świat to łatwo dostrzeżemy ile jeszcze jest niewykorzystanych możliwości żeby ziemia stała się wspaniałym miejscem
w którym nie zabraknie nikomu chleba i miejsca na wspaniałe życie.
Praca ludzka, nawet najniższa, zawiera w sobie stygmat człowieczeństwa i synostwa Bożego, staje się służbą Bożą: „Nie ma rozumnej, celowej i użytecznej pracy, która nie miałaby tego szlachetnego oblicza. Gdziekolwiek człowiek pracuje – w kopalni, na roli, w kuchni, w fabryce – ma kontakt z darami Bożymi, wszędzie dostrzega jakiś promień Bożej miłości. Tak pojęta praca zwraca nas z wiarą ku Bogu,
a usprawiedliwia przez uczynki. Rozumiemy, że człowiek usprawiedliwiony bywa z uczynków dokonanych
w świetle wiary. Tutaj bowiem obfitujemy zawsze w pracy Pańskiej […], trud nasz nie jest daremny w Panu [1 Kor 15,58]”.
Najbardziej powszechnym spojrzeniem na pracę jest spojrzenie przez pryzmat jej wartości ekonomicznej, oceniamy ją od strony materialnej, oceniamy ją według wartości i rozmiarów produkcji. Niestety najczęściej pomija się to co praca rodzi dla osoby ludzkiej, jak gdyby cała wartość pracy leżała poza człowiekiem. Jest to jednostronne patrzenie na pracę i ogromne zubożenie pojęcia pracy. Nie powinno się zatracać wrażliwości na dobra, które rodzi praca w osobie ludzkiej, nie powinno się deprecjonować roli pracy w życiu wewnętrznym człowieka. Praca często uważana jest za przeszkodę życia wewnętrznego. Człowieka wykonującego ciężką pracę uważa się za pokrzywdzonego przez Boga. Przez jednostronne wykorzystanie sił i czasu współczesne warunki pracy bardzo często odwracają człowieka od Boga. Człowiek przecież może czuć się przeznaczony do modlitwy i do pracy zarazem. Praca może a nawet powinna być połączona z uświęceniem, gdyż wewnętrznie uporządkowanie pracującego ma zbawienny wpływ na pracę. Praca powinna nawet pomagać człowiekowi w uświęceniu się. Bóg tak urządził nasze życie, że praca zajmuje nam znaczną część czasu, to na pewno praca a nie tylko modlitwa ma nas kierować ku Niemu.
Czym jest, czym może być praca? Może być rozwijaniem w sobie miłości, kształceniem, okazją do powiedzenia „tak” Bożym planom wobec nas, wypowiedzeniem naszej miłości do Boga. Stać się możemy poprzez pracę jak ten „sługa wierny i roztropny”, którego Pan postawił nad wieloma rzeczami.4 Wszystko co czynimy, każda nasza praca, jeśli jest rozumna, celowa i użyteczna, jest objęte wolą Bożą. Praca jest naszym obowiązkiem, powinnością byśmy szli i owoc przynieśli. To właśnie życie codzienne, jego troski często szarość i pospolitość są tak ważne w ostatecznym rozliczeniu przed Bogiem, czy ostatecznie dostąpimy nagrody życia wiecznego. Wartość pracy ludzkiej, wartość każdego czynu ludzkiego nie zależy od przedmiotu pracy, czynu „ale od sposobu wykonania, od stopnia miłości i uległości wobec dobrego Boga”5 Nie musimy porywać się na dzieła, prace czy rzeczy wielkie bo drobne i nieznaczne prace, zajęcia czy dokonania mogą nas uczynić wielkimi, podczas gdy wielkie zamiary, plany źle wykonane, mogą nas upodlić. Przykładów na to znajdziemy wiele także wśród świętych. Wystarczy popatrzeć na św. Józefa, którego świętość polegała na wykonywaniu prostych, można powiedzieć normalnych pospolitych zajęć a nie jakichś spektakularnych dziełach.
Wszyscy podejmujący pracę, realizujący jakiś wycinek odwiecznego Bożego planu stajemy się przyjaciółmi Boga. Poprzez pracę, którą wykonujemy, poprzez którą zbliżamy się ze sobą, wiążemy węzłami wspólnoty
i przyjaźni. Potwierdzeniem tego są słowa Jezusa do Apostołów: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, gdy czynić będziecie, co Ja wam rozkazuję [J 15,14]”. Przez każdą pracę wykonywaną z uległością wobec Boga, zgodną z planami Bożymi, wchodzimy w relacje przyjaźni z Bogiem. „Już was nie nazwę sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego. Lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, cokolwiek od Ojca usłyszałem, oznajmiłem wam [J 15,15]”. Pouczają nas Księgi Mądrości, że „Z wielkości bowiem piękności i stworzenia Stworzyciel tych rzeczy łatwo poznany być może [Mdr 13,5]” tak też poprzez pracę lepiej poznajemy Boga. Im bliżsi jesteśmy przyrody, tym bardziej i silniej odczuć możemy Bożą obecność. Dlatego tak ważny jest kontakt
z nieskażoną przyrodą podczas, którego odczuć możemy bliskość, wielkość i nieskończoną „pomysłowość” Stwórcy. Także ludzie pełniej zaangażowani w pracę bardziej miłują Boga niż leniwi czy bezczynni.
Poprzez naszą pracę Bóg dzieło stworzenia świata ma swój dalszy ciąg. My jako ludzie niczego nie stwarzamy, nie jesteśmy wszechmocni, ale poprzez naszą pracę sprawiamy, że dzieła Boże dochodzą do właściwej sobie doskonałości, zgodnej z ich przeznaczeniem, dostosowują się obecnego do poziomu
i możliwości człowieka.6 Taki był chyba zamiar Boga, by człowiek jego stworzenie zrobił ład zgodny ze swoimi potrzebami i upodobaniami. Bóg pozwala człowiekowi by miłością odpowiedział na Jego miłość, by poprzez modlitwę a także i pracę dążył do zamierzonej przez Niego doskonałości.
Praca ludzka wykonywana w perspektywie naszych relacji z Bogiem jest nie tylko uczestniczeniem człowieka w dziele stworzenia ale także w dziele odkupienia. Każda praca niesie ze sobą trud i ciężary, które możemy oddać Bogu jako nasze zadośćuczynienie za nasze winy. Praca wykonywana z miłości ku Bogu ma charakter zbawczy i przyczynia się do naszego zbawienia. Inna praca nawet najbardziej heroiczna, akordowa, wykonywana w morderczym trudzie, wykonywana z chęci zysku nie wyzwala z grzechu, nie przymnaża chwały Bożej. Praca powinna być wykonywana z miłością, bo praca bez miłości nie zdoła wykupić z win człowieka. Jak mówi w Pierwszym Liście do Koryntian św. Paweł: „Czy tedy jecie, czy pijecie, czy co innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie [1 Kor 10,31]. Najmniejszy nawet czyn człowieka staje się ważny, uświęcony przez intencję. Praca nawet nawet najpodlejsza podnosi się przez miłość na wyżyny,
a najwznioślejsza bez miłości potępia i poniża. Dalej w tym samym liście św. Paweł mówi: „I gdybym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał [1 Kor 13,3]”. Tak oto całe nasze życie związane jest z ogromnym codziennym trudem pracy, która w zamyśle Bożym jest naszym błogosławieństwem, potrzebą rozumnej natury człowieka, wydźwignąć może człowieka na szczyty uświęcenia, gdy towarzyszy jej miłość ku Bogu. Tak też miłość stać się powinna początkiem i dopełnieniem pracy. I jak pisze C.K.Norwid w „Prometidionie” o pięknie i pracy: „Bo nie jest piękno by pod korcem stało, ani sól ziemi do przypraw kuchennych, bo piękno jest by zachwycało do pracy. Praca by się zmartwychwstało”.
W taki to niezwykle lapidarny sposób ujął nasz genialny poeta tę prawdę, którą Kościół od zarania głosi swoim wiernym.
Bardzo często spotykamy się w naszym życiu z przysłowiem, upomnieniem: „Módl się i pracuj!”. Te napomnienia w tych słowach zawarte wynikają z potrzeby uratowania naszego życia wewnętrznego
z trudności jakie napotykamy w nawale pracy, wydaje się nam często, że mogą nas one oderwać od Boga. Jednak modlitwa i praca wydaje się być trudna do wykonania. Bo czy sumienność w pracy pozwoli nam skierować naszą myśl, uwagę ku Bogu. Praca współcześnie wykonywana związana jest z pośpiechem, wysiłkiem, koniecznym skupieniem. Jak ten problem rozwiązać? Ustaliliśmy już, że praca jest naszą współpracą z Bogiem. Każde działanie zwraca nas bezpośrednio do działania Bożego, jesteśmy przecież
w Bożej pracowni Jego pomocnikami, którzy zostali powołani do tego zadania u zarania dziejów. Tak patrząc na problem, każda praca jest zwróceniem się ku Bogu i naszą współpracą z Bogiem, to jest wspólne w pracy
i modlitwie. Praca i modlitwa nie są sobie obce, tak poprzez pracę jak i modlitwę wchodzimy w dzieła Boże, pomnaża się w nas miłość. A przecież i w modlitwie i w pracy jest obecna miłość. Miłować możemy słowem
i językiem, ale miłujemy też uczynkiem i prawdą. Staramy się Bogu przypodobać, pokorą i uległością oraz miłością. Bóg chce żebyśmy pracowali, praca wpisana została przecież w naturę ludzką, świadczy o naszym człowieczeństwie, naszej godności. Przez intencje uświęcamy każdą naszą codzienną pracę, zwykłe codzienne czynności: „Cokolwiek czynicie, z serca czyńcie jako Panu, a nie ludziom [Kol 3,23]”.
W ludzkiej pracy modlitwa wydaje się nieodzowną, zwłaszcza wtedy, gdy praca wynika z miłości do Boga i do ludzi. Miłości do Boga nie ma bez modlitwy. Każda praca, którą podejmuje się z miłością już sama w sobie jest modlitwą. Każde nasze zwracanie się do Boga jest modlitwą, dlatego też i pracę musimy uczynić modlitwą. Każdy przejaw życia człowieka wierzącego czy to indywidualny czy społeczny musi pozostawać
w odniesieniu do Boga, do relacji z Bogiem. Trudno sobie wyobrazić człowieka wierzącego w jakimś okrojonym wymiarze, wierzącego w Kościele, wierzącego w rodzinie a pozostającego bez relacji z Bogiem
w pracy, na ulicy czy w polityce. Niestety takich propozycji zachowań mamy szczególnie w niektórych mediach bardzo wiele. W jakich wtedy mamy pozostawać w relacjach z Bogiem, od godziny do godziny,
w zależności od miejsca przebywania?!! Przecież to w co wierzymy, nasze relacje powinny mieć swój wyraz
w naszych działaniach, zachowaniach, poglądach, wypowiadanych sądach, jeśli tak nie jest nie jesteśmy ludźmi wierzącymi. To może o tym mówił nasz Zbawiciel: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie [Mt 10, 32-33]”.
Trzeba nam spojrzeć na modlitwę w pracy jak na radość z samej pracy. Widzimy przecież wokół wiele osób, które nie są zdolne do pracy, którym siły nie dopisują. My podejmując się pracy powinniśmy być wdzięczni za możliwość jej podjęcia, z naszej pracy powstaje przecież nowe dobro, nowa wartość, widzimy jej użyteczność. Twórcą wszelkiego dobra jest Bóg i to z Jego woli w każdym dobru może być cząsteczka przetwórczej pracy ludzkiej, także mojej osobistej pracy. To jest przecież wielka radość. Czy taka radość sama w sobie nie ma już charakteru modlitwy. Taki własny świat modlitwy w pracy powinien sobie stworzyć każdy człowiek i wydaje się, że każdy z nas gdy podejmuje z miłością pracę jest równie rozumiany a może nawet
i lepiej niż gdy trwa na słownych rozważaniach. Jeśli tak uczynimy „Módl się i pracuj” przestanie być dla nas upomnieniem, modlitwa przestanie być dodatkiem do pracy. Modlitwa odmieni naszą pracę, uświęci ją
a poprzez pracę rozszerzą się granice modlitwy.7
Połączenie modlitwy z pracą napotyka zazwyczaj na wielkie trudności wynikające z pewnej rozbieżności między modlitwą a pracą. Modlitwa odrywa nas od świata i kieruje nas bez reszty ku Bogu. Natomiast praca kieruje nas ku stworzeniu i domaga się pełnej naszej koncentracji, zajęcia się nim. Wydaje się jednak, że te trudności nie są tak głębokie. W stworzeniu ku któremu kierując nas praca są obecne ślady palców Bożych. Bóg tak pomyślał, że zarówno praca poprzez stworzenie – pośrednio, jak i modlitwa – bezpośrednio zwracają nas ku Bogu. Tak więc jeśli modlitwa łączy się z pracą dochodzimy do Boga dwiema drogami równocześnie. Możemy nieustannie ofiarować Bogu siebie i swoją pracę i każdym aktem pracy wielbić Boga, ofiarowując Bogu czas, siły i dobra materialne. Tak samo też z każdym owocem naszej pracy trzymanym w rękach stajemy przed Bogiem, świadkiem naszego trudu i w ten sposób pracę naszą łączymy z oddaniem się Bogu.
Jeśli otrzymaliśmy zadanie do wykonania to musimy najpierw odtworzyć sobie w myśli cały proces realizacji zadania, przemyśleć w jakim miejscu mogą wystąpić trudności. Na koniec możemy ocenić wartość pracy jaką mamy wykonać, czy zdołamy jej podołać, czy będziemy wystarczająco sumienni, obowiązkowi. Teraz możemy przyłożyć „rękę do pługa”. Możemy już na początku ofiarować Bogu tak zaplanowaną i przemyślaną pracę. Także trud pracy, nawet gdy wystąpią nieprzewidziane trudności powinniśmy ofiarować Bogu, bo
w przeciwności mogą nas udoskonalić. I nade wszystko te wszystkie rozmaite przeszkody, niespodzianki przyjąć powinniśmy jako urozmaicenie, którym również możemy wielbić Boga.
Każda praca nawet najbardziej radosna wiąże się z trudem i znużeniem. Poznajemy, że przed wygnaniem
z raju, przed grzechem pierworodnym praca była czystą radością a trud i znój pracy nie był znany. Odtąd zdobywanie pożywienia i odzienia miało wiązać się trudem i potem a ziemia miała rodzić ciernie i osty, spożywanie chleba miało wiązać się z potem na obliczu.8 Praca nie straciła jednak nic na swej szlachetności, nadal była niezbędna dla człowieka istoty rozumnej. Dalej mamy do czynienia z sytuacjami, gdy mimo rozwoju techniki, mimo postępu wielu ludzi pracuje bardzo ciężko ponad siły, pracuje w okropnych warunkach. Także mimo nadzwyczajnie pilnej konieczności jej ułatwienia praca ta też ma swoją godność i wszyscy, którzy mogą się do tego przyczynić powinni dołożyć starań by stała się lżejsza i bardziej godna człowieka. Wierzącym pozostaje dostrzegać w mękach pracy tajemnicę wyzwalania człowieka i oddać Bogu cały ból pracy
i wsłuchać się w słowa Jezusa: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię [Mt 11,28]”.
(Marian Rybicki. Tekst audycji wyemitowanej 25 października 2022 roku)
1W liście do Efezjan [4,28] św. Paweł o pracy mówi w następujący sposób: „niech [każdy] pracuje, wykonując rękoma swymi to, co dobre jest, aby miał skąd udzielić potrzebującemu”.
2Porównaj: Księga Tobiasza 4,17 Stary Tobiasz przykazuje synowi by chleba swego z łaknącymi spożywał i szatami swymi nagich przyodziewał. Także Prawo Mojżeszowe stanowiło, że z pracy rąk naszych mają pożywać ubodzy. [Wj 23, 10-11]
3Patrz: Duch pracy ludzkiej, s 59
4Patrz: Mt 24,45
5Patrz: Duch pracy ludzkiej, s.72
6Patrz, Duch pracy ludzkiej, s.75
7Patrz, Duch pracy ludzkiej, s.87
8Patrz, Rdz 3,17-19








