Myśli bł. kard. Stefana Wyszyńskiego o wartości pracy ludzkiej.
Ta wyjątkowa książka bł. kard. Stefana Wyszyńskiego powstała po wojnie w 1946 roku. Trzeba na nią spojrzeć jako na niezwykle ważny wkład polskiego Kardynała do wielkiej skarbnicy myśli społecznej dotyczącej pracy ludzkiej. Kardynał chciał poprzez swoje przemyślenia niejako zaprotestować przeciwko poglądowi jakoby narody katolickie powinny brać przykład, jeśli chodzi o stosunek do pracy z narodów niekatolickich, protestanckich czy kalwińskich, że w tym zakresie katolicy są na szarym końcu i to nie pozwala im dojść do wielkiego dobrobytu. Kard. na początku rozważa treść przypowieści o robotnikach wysłanych do winnicy. Autora uderza troska: żeby nikt nie pozostał bez pracy1. Przypowieść Chrystusa jest nie tylko pytaniem adresowanym do robotników bezczynnie „próżnujących”, ale także przykładem dla wszystkich aby nie pozostawali obojętni wobec osób bezrobotnych lub tych, którzy nie potrafią sami zorganizować sobie pracy, albo nie mają możności pracy lub też nawet woli pracy. Gospodarz winnicy daje robotnikom pracę i daje też zapłatę, choć zapewne nie była ich praca niezbędnie konieczna w jego winnicy. To ukazuje odpowiedzialność za zatrudnienie tym, którzy posiadają możliwości zatrudnienia a także posiadają realny wpływ na politykę zatrudnienia.
Przypominana przypowieść o robotnikach winnicy ukazuje nam dzisiaj szczególną wagę znaczenia pracy. Pracujemy coraz więcej, coraz bardziej w sposób zorganizowany, planowy i systematyczny. Także wyniki pracy są coraz bardziej wartościowe. Widzimy też jak bardzo zmieniła się nasza ziemia, nasze otoczenie, to wszystko dzięki pracy. Widzimy także, że na skutek postępu praca staje się łatwiejsza, sprawniejsza
i owocniejsza. Coraz bardziej też powinniśmy sobie uświadomić, że praca nie jest tylko naszą osobistą sprawą, ale także siłą i sprawą społeczną. Ludzie też chcą w coraz większym zakresie dzięki pracy układać swą przyszłość. W naszej pracy stajemy się coraz bardziej częścią społeczeństwa, jesteśmy jakby coraz mniej swoją własnością, stąd ważne jest czy pracujemy i co robimy. Święty Paweł mówił: Kto nie chce pracować, niech też i nie je. Praca więc była przez niego traktowana jako cnota, w przeciwieństwie do lenistwa, które uważane było za grzech. Pracę należy uważać za ważną, należy jej przyznać należyte miejsce by można ją użyć jako środka do osiągnięcia celu naszego życia tak doczesnego, jak i wiecznego.
Kard. Stefan aby odpowiedzieć sobie na pytanie, czym jest praca ludzka sugeruje, że należy sięgnąć do myśli Bożej. Chrystus mówił w swoim nauczaniu o „pracy” samego Boga: „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam”[J 5,17]. Księga Rodzaju ukazuje nam w sześciu obrazach opis stworzenia świata. To działanie zostało też nazwanie pracą, która stała u początków świata, który mamy możliwość dziś poznać. Wiele kart Pisma Świętego jest pochwałą pracy Boga:
„Jakżeś potężny i wielki, Panie, Boże mój!
Odziałeś się chwałą i przepychem,
spowity światłem jak szatą.
Rozpinasz niebo jak namiot,
wodami okrywasz górne przestwory.
Obłoki uczyniłeś swym wozem,
unosisz się na skrzydłach wichrów.
Wiatry czynisz posłami swymi,
a błyskawice swymi sługami”2.
Takich cytatów ukazujących pracę Boga, chwalących tę pracę możemy przytoczyć znacznie więcej. Potężna moc Boża przekłada się na piękno ziemi, którą możemy oglądać.
To przecież Bóg sprawuje rządy w świecie, organizuje wszystkie prawa i reguły przyrody i prawa fizyki. Wszystko tak naprawdę jest dziełem Boga, człowiek natomiast poprzez swoje działanie, swoją pracę nic nie tworzy nowego tylko przetwarza gotowe dary Boże. Gdyby Bóg nie stworzył warunków dla naszej pracy, niewiele byśmy zdziałali. Tak Jezus mówił, „że Ojciec mój działa aż do tej chwili”. Rolą, którą Bóg zarezerwował dla człowieka to rola swojego współpracownika, którego obdarzył rozumną wolą zdolną poznać i wykonać Boże zamierzenia.
Nie powinno dziwić nas, że na Jezusa możemy patrzeć także jak na pracownika. Wprawdzie Ewangelie nie ukazują nam szczegółów pracy Jezusa, lecz przecież wiadomo, że kilkanaście lat swego życia poświęcił pracy fizycznej, takiej samej lub podobnej jaką wykonywał Jego ziemski ojciec św. Józef. Całe nauczenie świadczy o tym, że Jezus bardzo dobrze poznał pracę rolnika, pracownika winnicy, dostrzec też musimy wielki szacunek jaki miał do pracy i pracujących. Takich też pracowitych ludzi – rybaków powołał też na swoich współpracowników na apostołów. Wzorem Jezusa Kościół potwierdza wielką wartość pracy. Jezus tchnął też w nią nowego ducha: Apostołowie mają „odtąd ludzi łowić”. Chrześcijaństwo w przeciwieństwie do pogan dokonało wyzwolenia i podniesienia pracy ludzkiej, szczególnie poprzez związanie jej z pracą samego Boga. Z pracy bowiem pochodzą wszelkie błogosławieństwa: „Z pracy rąk swoich żyć będziesz, w szczęściu
i dobrobycie”[Ps 128 (127), 2].
Bóg stwarzając człowieka od samego początku związał go z pracą, polecił mu aby uprawiał i strzegł raju. Było to zobowiązanie człowieka do pracy. Po wygnaniu z raju praca została związana z trudem. Jednak nie można uważać, że praca była następstwem grzechu pierworodnego, nie była karą za ludzkie nieposłuszeństwo, lecz przeciwnie była związana z rozumną naturą człowieka. Praca stała się obowiązkiem człowieka. Praca od samego początku, od stworzenia jest zaszczytnym powołaniem do współpracy w realizacji Bożego planu. Bóg wyrzucając człowieka z raju dalej okazuje mu swoje zaufanie, stwarzając mu wszelkie możliwości podejmowania twórczej pracy dzięki, której może zachować swoje życie i zaspokoić swoje potrzeby.
Praca związana jest bardzo ściśle i nierozdzielnie z rozumną naturą człowieka. Zaobserwować możemy, że to co wyróżnia człowieka to celowość i użyteczność jego wysiłków. To praca, którą podejmuje zmierza do nadania rzeczom nowych wartości. Dzięki pracy możemy zaspokoić głód, możemy realizować swoje pragnienia, wznosić dach nad głową, możemy zdobywać odzienie ale także możemy ułatwić
i umilić sobie swoje życie. Praca jednak ma nie tylko znaczenie „spożywcze” ale także ma prowadzić nas do pełni rozwoju naszych władz duchowych i naszego udoskonalenia się. Chociaż wśród ludzi coraz częściej pojawia się tęsknota przyszłych szczęśliwych czasów, gdy praca okaże się zbędna, kiedy człowiek wyzwoli się od pracy. To jednak wydaje się jakimś nieporozumieniem. Tak samo jak nieporozumieniem jest związanie pracy tylko z korzyściami materialnymi. Chrześcijaństwo chce pracę wywyższyć i wynieść, nie tylko dlatego, że dzięki niej człowiek zdobywa , ale dlatego, że praca jest obowiązkiem człowieka – istoty rozumnej, jest drogą do ujawnienia i rozwinięcia wszystkich darów duchowych.
Mimo postępu praca jest dalej związana bardzo silnie z wolą ludzką i nie da się pracy odłączyć od człowieka, jeśli nawet maszyny potrafią wiele wykonywać, to jednak nie mogą funkcjonować bez ludzkiego nadzoru. Jednakże coraz częściej współcześnie obserwujemy, że rozwój techniki, rozwój nowych technologii prowadzą do prób zepchnięcia pracownika do roli dodatkowego stojącego na ostatnim miejscu narzędzia. Często sprowadza się pracę do „jednostajnego wykonywania czynności”3. W każdej pracy musi być miejsce na myśl ludzką, bo gdy jej zabraknie zubożony zostanie człowiek – pracownik a także społeczeństwo. Wzrosnąć może liczba osób odzwyczajających się od używania rozumu, zamieniających się w „żyjące automaty” a ludzie zatracą poczucie wspólnoty. Dostrzegał to już w 1946 roku bł. kard. Wyszyński w swojej książce. Za bardzo negatywne zjawisko uważał też tzw. „ślepe posłuszeństwo” w pracy. Tak samo też uważał, że używanie sił fizycznych musi być poddane refleksji aby wszystko było rozumne i celowe a praca miała charakter ludzki.
Kard. Wyszyński uważał też, że praca udoskonala człowieka. Dzieje się to poprzez kształtowane przez godziwą i rozumną pracę cechy takie jak: sumienność, obowiązkowość i odpowiedzialność. Uważał też, że każdy poprzez pracę powinien osiągnąć: udoskonalenie rzeczy, udoskonalenie człowieka pracującego. Dalej uważał, że to jest punkt wyjścia dla postępu społeczno – gospodarczego, dla cywilizacji ludzkiej i dla postępu moralno – religijnego, też dla kultury świata. Widzimy, jak bardzo tak postawiony problem zachowuje dzisiaj swoją aktualność, mimo zmieniających się dynamicznie realiów społecznych, gospodarczych
i technologicznych. Jakże trafnie potrafił kard. Stefan przewidzieć to co dzisiaj już jaskrawo potrafimy dostrzec!
Poprzez pracę udoskonalamy rzeczy, nadajemy rzeczom nową użyteczność, nową wartość, doskonałość. Tak określona praca jest pracą celową, w tym też tkwi jej cały sens, przez to staje się sprawcą dostatku, dobrobytu, bogactwa narodowego. Tak też człowiek realizuje swe starotestamentowe powołanie z Księgi Rodzaju: „czynienia sobie ziemi poddanej” i w ten sposób udoskonala się stając się lepszym w znaczeniu także duchowym. Dzisiaj częściej mówi się o materialnej wartości pracy, o stawkach za pracę. Człowiek wikła się w pogoni za zarobkiem, stając się często mimowolnie niewolnikiem rzeczy, uważając przy tym, że nadmiar pracy zwalnia go z obowiązku troski o własną duszę. Człowiek nie odmienia się wewnętrznie. Zwracał już na to Pius XI w Quadrogesimo anno, że martwa materia wychodzi z warsztatu uszlachetniona, człowiek zaś staje się gorszy i pospolitszy i to jest jednym z wielu współczesnych nieszczęść dzisiejszego świata. Dzisiaj wyraźniej widzimy, że mimo wielu wspaniałych dzieł ludzkich rąk, jakie mamy wokół siebie, świat się nie odmienia na lepsze, lecz raczej wyraźnie odbiega od planu Bożego. Kardynał Wyszyński proponuje rozwiązanie by zerwać z poglądem, że celem pracy jest tylko zaspokojenie potrzeb bytowych
a wrócić do przekonania, że celem pracy jest nie tylko zaspokojenie potrzeb bytowych ale, że praca jest potrzebą rozumnej natury człowieka, który poprzez nią poznaje w pełni siebie i całkowicie się wypowiada. Taka praca dopiero gwarantuje oddziaływanie człowieka na materię w sposób jedynie celowy i prawdziwie użyteczny a owoce takiej pracy nie będą zmarnowane, lecz staną się błogosławieństwem dla świata.
Każdy człowiek jest z natury swej osobowości istotą społeczną. Także każda działalność, również praca człowieka nabiera nie tylko osobistego ale społecznego charakteru. Dzięki pracy wytwarza się między ludźmi więź społeczna. Jak zauważa ks. kard. Wyszyński człowiek bez pracy jest zazwyczaj odosobniony, zaś wokół człowieka pracującego skupiają się inni, bo praca łączy człowieka z człowiekiem. Tutaj mamy do czynienia także z łączeniem przeszłości z przyszłością. Swoją pracę dołączamy do tej, którą już przed nami wykonali inni, nasza praca będzie też rozwinięta, udoskonalona w przyszłości przez następne pokolenia. Ks. kard. mówi o swoistej więzi historycznej, że istnieje jakieś szczególne „świętych obcowanie” w pracy i przez pracę. Dostrzega też w pracy nie tylko więź dokonań rzeczowych ale przede wszystkim więź myśli ludzkiej. Bo przecież my przejmujemy dokonania naszych poprzedników, staramy się ich zrozumieć i na tej podstawie kontynuujemy to co oni zaczęli, często już wiele lat po nich.
Więź powstającą w pracy ludzkiej kard. Wyszyński określa jako promień miłości. Sama praca dla niego jest miłością, okazywaniem miłości, miłości ukrytej w pocie i znoju. Pracę widzi jako dążenie człowieka do człowieka: nie może ona zmierzać w pustkę. Nie ma takiej pracy, która nie wiązałaby nas z ludźmi a praca, która zmierza ku Bogu jest szczególnie taką pracą.
Pracę trzeba postrzegać jako posługę społeczną, bo przecież nie jesteśmy samowystarczalni a każdy dzień pokazuje nam cały szereg naszych nieudolności, które zaspokoić możemy tylko funkcjonując w określonych sytuacjach i tkankach społecznych. Sam Pan Jezus obiecuje królestwo niebieskie za podanie kubka wody spragnionemu. Praca uczy nas miłości, pokory, poczucia zależności od innych, jest u podstaw społeczności ludzkiej, w której uwidacznia się więź społeczna, prawdziwe braterstwo ludzi przez pracę.
Znaczenie pracy tkwi nie tylko w tworzącej się więzi między ludźmi, jej wartość wynika z owoców, z tego, że dzięki niej powstaje dobro powszechne. Powstające dobro to osiąganie celu, który założył sobie Bóg, tworząc świat i życie człowieka. Ten plan Boży realizowany jest nie tylko w porządku przyrodzonym ale także
w porządku nadprzyrodzonym. W stosunku do dobra najwyższego pozostają oczywiście inne cele, które człowiek sobie określa, które chce posiąść. Musimy tu mieć na myśli dobro rodziny, grupy zawodowej, narodu, państwa. Dla realizacji tych cząstkowych dóbr człowiek musi zespolić swe wysiłki z innymi w różnych społecznościach.
Słowa, które Bóg wypowiedział do pierwszych ludzi: „czyńcie sobie ziemię poddaną” są ogłoszeniem, powszechną mobilizacją, wezwaniem do pracy na ziemi. Bóg już wtedy widział przyszłych ludzi, narody, plemiona, widział przyszłe pokolenia, widział ich dokonania, widział też możliwości i niedoskonałości. Dla tego niedoskonałego ale rozumnego stworzenia – człowieka, Bóg zabezpieczył wszystkie potrzebne dobra,
z góry dla wszystkich nienarodzonych jeszcze pokoleń. Kard. Wyszyński tak tłumaczy znaczenie słów Boga skierowanych do pierwszych ludzi: czyńcie sobie ziemię poddaną
– to znaczy zdobywajcie środki, które umożliwią wam życie aż do tego nieznanego kresu, w którym, pozostawiwszy zdobyte dobra żyjącym, sami oddacie się pełni Bogu,
– to znaczy stwarzajcie takie warunki życia, w których moglibyście osiągnąć doskonałość życia doczesnego i wolność dążenia do Boga.
„W takim dążeniu zawarta jest najważniejsza doczesna miara dobra powszechnego: takie zaspokojenie potrzeb życiowych, by bez przeszkód człowiek mógł oddać się czci Boga. W tym najwyższym dobru, jakim jest zbawienie wieczne, jest też zamknięcie potrzeb wszystkich ludzi. Służba przez pracę rozszerza nasze serce i obejmuje wszystkich bliźnich naszych w duchu miłości ich dusz i ciał, ich dóbr doczesnych
i wiecznych”4.
Każdy człowiek, każdego dnia korzysta z rozmaitych dóbr wytworzonych przez innych, doznaje też nieustannej pomocy od innych, żyjąc ich pracą, ich wysiłkiem. Wszyscy zatem musimy spłacać dług wdzięczności, świadcząc pomoc bliźnim przez owoce naszej pracy. To jest nasz obowiązek abyśmy byli użyteczni przez pracę.
Praca dostarcza środków, które możemy użyć dla pomocy bliźnich. To stwierdzenie nie jest w sprzeczności
z twierdzeniem, że owoce pracy zmierzają do zaspokojenia potrzeb własnych człowieka. Jednak przecież tymi owocami dzielimy się z rodziną i innymi, z którymi jesteśmy związani. To nie jest przecież samolubstwo lecz dobrze uporządkowana miłość. Oczywiście, że jakaś dalsza część owoców naszej pracy może, a nawet powinna trafić do tych, którzy są mniej zdolni lub nie z własnej winy nie mogą zdobyć koniecznych środków do życia. Chrześcijaństwo zawsze podkreślało to żeby świadczyć pomoc biednym. „Tyś jest ucieczką biednemu, tyś pomocą sierocie” [Ps 10 (9), 14] czytamy w starotestamentowych Psalmach.
Obowiązek pracy wiąże się z utrzymaniem rodziny jest też podstawą ładu społecznego. Myśl chrześcijańska każe jednak nam wyjść także poza koło naszych najbliższych domowników by troskliwym okiem spojrzeć na tych, którzy nie mogą pracować aby i oni mogli korzystać z naszych ofiar, naszej pracy, naszej bezinteresowności. Ubodzy to przecież rodzina Boża, ubogi – to znaczy „u Boga”, „na Bożym wikcie
i utrzymaniu”. Opiekę nad nimi sprawuje Bóg chcąc posłużyć się naszymi rękami, zdolnościami, talentami
i miłością5. Św. Paweł zachęca nas w Liście do Efezjan byśmy wykonywali swoimi rękoma to, co dobre jest, abyśmy mieli skąd udzielić potrzebującym. To jest taki specyficzny punkt wyjścia dla chrześcijańskiej gorliwości w pracy, dla wysiłku. „[…] kto skąpo sieje, skąpo też i żąć będzie. Każdy jako postanowił w sercu swoim, nie z żalem albo z musu: ochotnego bowiem dawcę miłuje Bóg, […] A ten, który siewcy dostarcza nasienia i chleba do spożycia, i wam też nasienie rozmnoży i przysporzy plonów sprawiedliwości waszej [2 Kor 9, 6-7; 10]”.
To pierwsza część spotkania z przemyśleniami bł. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego na temat pracy. Tutaj muszę przyznać, że myśli Prymasa Tysiąclecia zaskakują, są naprawdę niezwykłe, ukazują bowiem pracę ludzką jako naśladowanie pracy Boga, jako współpracę z Bogiem, jako wyraz naszej miłości do Stwórcy i do bliźniego. Trzeba przyznać, że te przemyślenia są niezwykłym, odkrywczym wkładem Prymasa do nauki społecznej Kościoła, szczególnie w problematyce pracy. Książka „Duch pracy ludzkiej” zaś powinna zostać odczytana jako polskie „rerum novarum”, jako podstawa dalszego myślenia i rozważania na temat pracy. Książka ta powinna stać się też obowiązkową lekturą dla każdego, kto chciałby mieć coś do powiedzenia
w problematyce pracy, dla każdego kto zajmuje się problematyką zatrudnienia, pracy czy płacy.
Jeszcze jedna sprawa dzisiaj w Kościele pw. św. Aleksandra w Warszawie rozpoczął się VI Festiwal Katolickiej Nauki Społecznej. Od teorii do praktyki. Głównym organizatorem festiwalu jest Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana. W programie debaty eksperckie na temat Unii Europejskiej, na temat gospodarki: Gospodarka – rozwój czy upadek? Przejawy patriotyzmu i jego związki z religijnością, Tożsamościowa rola Kościoła w Polsce, A także szkolenia „Nikt nie jest samotną wyspą” KNS w teorii i praktyce; dalej Zarządzanie i charakter w przedsiębiorstwie.
Jeszcze jedno zaproszenie: w najbliższą sobotę odbędzie się kolejna już XXVII pielgrzymka Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana do Świętego Józefa. W programie w kościele św. Józefa o g. 11,00 wykład ks. Piotra Jaroszkiewicza „Duch pracy ludzkiej Prymasa Wyszyńskiego – wskazania na dziś. Warto przyjść
i posłuchać jednego z największych znawców postaci i nauczania ks. kard. Stefana Wyszyńskiego Prymasa Tysiąclecia. Następnie o 12,00 Msza św. i dalsza część pielgrzymki. W imieniu organizatorów serdecznie zapraszam.
(Marian Rybicki. Zapis audycji w Radio Rodzina z dnia 27.09.2022 roku)
1Zobacz M. 20, 6-7
2Patrz Psalm 104 (103)
3Patrz Stefan kard. Wyszyński, Duch pracy ludzkiej, s. 36-38
4Patrz, Wyszyński Stefan, Duch pracy ludzkiej, s. 46
5Tamże, s. 48








