Slajd 3
Dębe'2025

BYLIŚMY w DĘBEM
U MATKI BOŻEJ MADONNY ZE SZCZYGŁEM

previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow

Leon XIII Encyklika Rerum novarum

Pierwszym i najpoważniejszym głosem Kościoła w sprawach społecznych była ogłoszona 15 maja 1891 roku przez Leona XIII Encyklika Rerum novarum. Wprawdzie nie był to pierwszy głos Kościoła w sprawach społecznych, ale był to najważniejszy głos, który zmienił podejście Kościoła do spraw społecznych. Nie przypadkowo mówi się powszechnie, że ta Encyklika leży u podstaw Nauki społecznej Kościoła. Adresatem Encykliki byli Patriarchowie, Prymasi, Biskupi pozostający w łączności ze Stolicą Apostolską. Dzisiaj adresatem takich ważnych dokumentów stają się też wszyscy ludzie „dobrej woli”. Ta Encyklika Leona XIII dotarła jednak do „ludzi dobrej woli”, zmieniając sposób myślenia chrześcijan o sprawach społecznych.

Zmiany jakie dokonały się w XIX wieku w zakresie produkcji przemysłowej, których obserwatorem był Papież spowodowały, że widząc pogarszającą się sytuację pracowników, ich zubożenie, nieludzki wyzysk, pracę ponad siły nie tylko mężczyzn ale także i kobiet i małych dzieci a równocześnie obserwując olbrzymie bogacenie się niewielu kosztem innych, musiał w tej sprawie zabrać głos. Ten głos pojawił się mimo świadomości, iż trudno będzie ustalić prawa i wymierzyć obowiązki jakimi powinni być związani bogaci
i proletariusze. Ta trudność była tym większa, że już wtedy pojawili się wykorzystujący sytuację „wichrzyciele”, którzy proponowali najróżniejsze „socjalistyczne” ideologie proponujące organizowanie buntów i zniesienie własności prywatnej na rzecz wspólnej. Działo się to także w czasie, gdy na skutek rozwoju przemysłu zniszczeniu uległy tradycyjne stowarzyszenia rzemieślnicze, które brały w obronę zatrudnionych a na ich miejsce nie powstały jeszcze żadne inne dające ochronę zatrudnionym, przez co wyzyskiwani pozostawali bezbronni wydani na łup chciwości posiadających kapitał.

Za zdecydowanie fałszywe rozwiązania uważał Leon XIII socjalizm, bo socjaliści: „wznieciwszy zazdrość (ubogich do bogatych) mniemają, że dla usunięcia przepaści między nimi znieść trzeba prywatną własność,
a zastąpić ją wspólnym wszystkim posiadaniem dóbr materialnych, i to w ten sposób, żeby nimi zarządzali bądź naczelnicy gmin, bądź kierownicy państw. Przez tę przemianę posiadania prywatnego na wspólne zapewniającą, jak sądzą, równy podział rzeczy i korzyści, spodziewają się socjaliści uleczyć obecne zło.” To jednak zdaniem Leona XIII nie rozwiązywało ówczesnych problemów robotników ale mogło przynieść olbrzymie szkody.

Za wewnętrzną pobudkę pracy uważał Leon XIII zysk i zdobycie dóbr materialnych i posiadania ich jako swoich i własnych. Jeśli zaś efekt pracy miałby być wspólny pogorszyło by to sytuację pracowników, którym odebrałoby się swobodę użycia efektów swojej pracy na dowolne cele i odbierałyby nadzieję na pomnożenie majątku rodzinnego i polepszenie swej doli. Tutaj też przypomina to co Kościół mówił od dawna, że własność wspólna sprzeciwia się prawu natury.

Człowiek w przeciwieństwie do zwierząt posiada rozum i dlatego posiadanych przez niego dóbr nie pozostawia do bezpośredniego spożycia ale często poprzez ich magazynowanie czy wymianę używa do dalszego ich pomnażania, zarządza nimi dla swego przyszłego rozwoju, ekspansji, ułatwienia sobie życia. Człowiek może planować swoje postępowanie, swój rozwój, potrafi wykorzystać hojność natury by zabezpieczyć swoje coraz większe potrzeby. Prawdę, że Bóg dał całemu rodzajowi ludzkiemu na własność ziemię, należy rozumieć, że każdy według swych zdolności, pracy, może mieć jakiś udział w tej powierzonej ludzkości własności. Zresztą podzielona między prywatne osoby ziemia ma dalej służyć wspólnemu użytkowi. Kto mniej posiada, braki pokrywa swoją pracą, która jest czymś dobrym i pożytecznym bo może doprowadzić do posiadania dóbr. Każde przyznawanie prawa użytkowania przy równoczesnym odmawianiu prawa własności jest wysoce niesprawiedliwym. Stąd też konkluzja, że prawo państwowe powinno chronić własność prywatną.

Leon XIII uważa, że własność wspólna zagraża rodzinie. Jak ma się rozwijać rodzina, jak ma się realizować powołanie człowieka, gdy przez brak indywidualnej własności nie może w pełni o sobie decydować, także decydować o swoich planach. Święte prawo natury mówi, by ojciec troszczył się o utrzymanie rodziny, potrzeby dzieci, które zrodził. Dlatego też z tego prawa wynika, że tak samo rodzina jak i państwo mają prawo do nabywania i używania dóbr. Stąd też żadna władza świecka, państwowa nie powinna swoimi rządami przenikać wnętrza domów rodzinnych, bo było by to zgubne tak dla rodzin jak i społeczeństw. Gdyby jednak
w tej najmniejszej komórce społecznej – rodzinie dochodziło do podeptania praw wzajemnych, interwencja lub pomoc społeczeństwa jest potrzebna. Ale nie można pod żadnym pozorem odsuwać w cień powagi rodziny, wprowadzać w jej miejsce opatrzności państwowej, gdyż jest to grzech przeciwko naturalnej sprawiedliwości, to rozrywa jedność rodziny. Wprowadzenie własności wspólnej grozi społecznym rozstrojem. Zasadniczą prawdą, którą musimy sobie uświadomić jest to by własność prywatna stanowiła pierwszy fundament, na którym trzeba opierać dobrobyt ludu.

Leon XIII twierdzi, że Kościół ma prawo do zabierania głosu w tych sprawach, to dlatego, że wydobywa
z Ewangelii nauki i prawdę, które mogą doprowadzić do porozumienia pracodawców i pracowników, bogatych i proletariuszy. Z natury wynika zasada, że zupełna równość w społeczeństwie nie jest możliwa. Ludzie różnią się w sposób naturalny cechami fizycznymi, zdrowiem, inteligencją, talentami. Także życie w społeczeństwie wymaga od ludzi wielu różnorodnych cech i uzdolnień, w życiu też człowiek doświadcza wielu trudności
i przeciwieństw i żadna teoria, czy siła nie są w stanie wyeliminować ich z ludzkiego życia.

Za błędne uważa stwierdzenie, że istniejące dwie klasy proletariuszy i bogatych są z natury swej przeciwne. Prawda jest jednak zgoła inna, jedni drugich potrzebują. Bo przecież bez pracy kapitał nic nie znaczy, ani też bez kapitału praca istnieć nie może. Kościół wskazuje, że pogodzenie i zbliżenie tych klas jest możliwe poprzez przypominanie jednym jak i drugim o ich prawach i obowiązkach. Najpierw o obowiązku sprawiedliwości: robotnik zobowiązany jest swą pracę wykonywać jak najlepiej i nie szkodzić pracodawcy. Pracodawca nie powinien robotnika traktować jak niewolnika, powinien szanować jego godność, nie powinien traktować go jako narzędzie zysku i szacować go według tego co potrafią jego mięśnie i siły. Obowiązkiem pracodawcy jest, żeby oddał pracownikowi to co mu się słusznie należy. Ten obowiązek wiąże się
z ustaleniem słusznej płacy. Pracodawcy powinni pamiętać, że nie mają prawa korzystać z cudzej nędzy
i biedy: „Oto zapłata robotników […] która jest zatrzymana od was, woła i wołanie ich weszło do uszu Pana Zastępów„. Już podporządkowanie się tym prawom i obowiązkom powinno stłumić większość źródeł walk
i niepokojów społecznych.

Kościół kierując się nauką Chrystusa ukazuje jeszcze wyższe cele, chce zbliżyć do siebie obydwie te klasy
i połączyć je przyjaźnią. W wielu miejscach mówi nam Pismo Święte, że dla przyszłej wiecznej szczęśliwości nic nie znaczą bogactwa i dostatki, znaczenie ma tylko to jak ich będziemy używać. Jeśli chodzi o bogactwo, Kościół mówi nam, że czym innym jest słuszne posiadanie bogactw, a czym innym ich słuszne używanie. Posiadanie bogactw jest dozwolonym i koniecznym prawem człowieka. Pojawia się tutaj pytanie o używanie bogactw, człowiek powinien uważać bogactwa za wspólne, aby łatwiej z nich udzielał innym będącym
w potrzebie: „Wszakże co zbywa, dajcie na jałmużnę”(Łk 11,41). Kościół wskazuje na prawo Boże, które mówi: „więcej szczęścia jest w dawaniu anieżeli w braniu”(Dz 20,35) oraz: „Coście uczynili jednemu z braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”(Mt 25,40). Ubogich zaś Kościół poucza, że nie jest hańbą praca zarobkowa. Czyż to nie Chrystus „ubogim się stał, będąc bogatym” (2Kor 8,9). Także wielokrotnie Jezus
w nauczaniu swoim przestrzegał bogatych, pyszniących się swoimi posiadłościami a ubogich nazywał „błogosławionymi”.

Przyjęcie wskazań nauki Chrystusa, którą głosi Kościół spowodować może, że między pracodawcami
a pracownikami jest możliwa nie tylko prosta przyjaźń ale i miłość bratnia, bo przecież wszyscy dążą do tego samego celu, wszyscy zostali powołani przez Niego do godności dzieci Bożych, współ-dziedziców Chrystusa.

Sposobem na zmianę sytuacji Kościół widzi w nauczaniu, wychowywaniu i kształceniu ludzi. Kościół zdawał sobie sprawę z tego, że nadmierne pożądanie bogactw i rozkoszy mogą uczynić bogatego biednym a biedaka pogrążyć w zupełnej nędzy. Dlatego powrót do źródeł chrześcijaństwa, do Ewangelii powinien w tym zakresie wiele zmienić. Dalej troską Kościoła ma być wydobycie z nędzy i polepszenie warunków materialnych najuboższych poprzez rozmaite stowarzyszenia, instytucje a nawet poprzez oddziaływanie na rządzących. Trzeba tu przyznać, że wtedy tak jak i często w przeszłości i również dzisiaj Kościół jest atakowany właśnie za prowadzenie działalności opiekuńczej, pomocowej. Przez kogo? Przez tych, którzy nic lepszego zaproponować nie są w stanie.

Jeśli chodzi o polepszenie sytuacji pracowników tak wtedy jak i później była potrzeba wielu środków i działań. Leon XIII wyraźnie zaznacza, że w tym zakresie państwo nie może pozostawać obojętne. Rola państwa w tym zakresie jest ogromna. Najpierw ustrój państwowy powinien za pośrednictwem tworzonego prawa powinien sprzyjać dobrobytowi tak powszechnemu narodu jak i jednostkowemu. Na dobrobyt powszechny wpływ mają obyczaje moralne, życie rodzinne oparte na poszanowaniu prawa i ładu, poszanowanie religii, sprawiedliwy rozdział ciężarów publicznych, także rozwój przemysłu, handlu i rolnictwa. Państwo ma być instytucją jedną dla wszystkich tak wielkich jak i maluczkich. Proletariuszy jak pisze Leon XIII jest najwięcej stąd troska państwa o nich. Bo przecież nierozsądna byłaby praktyka, gdyby państwo starało się o dobro części obywateli, a resztę zaniedbywało, tak też jasnym jest, że jakakolwiek władza publiczna nie powinna pomijać dobra i pożytku proletariatu – pracowników. Gdy nie czyni tego, gwałci sprawiedliwość; która każe każdemu oddać to, co mu się należy: Mówił o tym święty Tomasz: „Jak część i całość są tym samym w pewnym stopniu, tak to, co należy do całości, w pewnym stopniu należy i do części„. Państwo powinno zapewnić obywatelom dostateczną ilość dóbr materialnych a te są przecież wytwarzane pracą robotników, stąd stwierdzenie, że ich praca jest jedynym źródłem bogactwa państwa a sprawiedliwość nakazywała by opiekę nad nimi.

Działalność państwa jest ograniczona; ani jednostka, ani rodzina nie może być pochłaniana przez państwo. Rządy powinny mieć na oku dobro poddanych a nie swoje. Państwo powinno reagować, gdy zagrożony jest spokój publiczny, szczególnie wtedy gdy pracobiorcy obarczeni są nadmiernymi ciężarami. W interesie dobra publicznego jak i prywatnego jest pokój i zgoda, aby całe życie kierowane było przykazaniami Boskimi
i prawami natury; aby życie rodzinne opierało się na poszanowaniu ładu i na czci dla religii, aby tak w życiu prywatnym, jak publicznym kwitła moralność, aby przestrzegano sprawiedliwości i nikt nie mógł krzywdzić bliźniego bezkarnie. Państwo powinno otoczyć opieką własność prywatną.

Zbyt długa i uciążliwa praca, nisko opłacana wymaga interwencji państwa. Także bezrobocie jest zjawiskiem negatywnym, gdyż szkodzi rozwojowi i może stać się zaczynem rozmaitych negatywnych zjawisk społecznych. Kontrola państwa powinna zapobiec zjawiskom pracy ponad siły, nieludzkiemu wykorzystaniu pracy małoletnich i dzieci, także kobiet, które w społeczeństwie mają do spełnienia wielkie zadania
i chociażby z tej przyczyny powinny podlegać szczególnej ochronie. Od kobiety czy dziecka nie można wymagać tego samego co od dorosłego mężczyzny. Młodzież i dzieci również nie powinni iść zbyt szybko do pracy, najpierw powinni osiągnąć odpowiedni stopień rozwoju fizycznego i psychicznego.

Odpoczynek powinien być tak długi, jak długiego czasu trzeba na odzyskanie sił zniszczonych przez pracę. Taki jest cel odpoczynku, żeby odnawiane były siły zmęczone pracą. Prawo do wypoczynku powinno być wyraźnie zaznaczone lub uznane w każdej umowie o pracę między pracodawcą a pracownikiem. Umowa
o pracę nie może uniemożliwiać realizację obowiązków religijnych lub względem siebie samego.

Bardzo ważną jest sprawa płacy, musi być ona rozważona z całą sprawiedliwością, musi być też ustalona na podstawie wolnej umowy. Naruszana jest sprawiedliwość, gdy pracodawca nie chce wypłacić pełnej płacy albo gdy pracobiorca nie chce wykonać całej pracy. W tych przypadkach usprawiedliwiona jest interwencja państwa. Praca jednak oznaczać powinna rozwijanie działalności dla zdobycia środków wymaganych przez różne potrzeby życia, przede wszystkim potrzebę utrzymania go. „W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleb” czytamy w Księdze Rodzaju (Rdz 3, 19). Stąd praca ma sobie dwie cechy, jest naprzód osobista, ponieważ siła pracy tkwi w osobie i jest właściwością osoby, która jej używa i na której pożytek natura ją przeznaczyła. Praca jest też konieczna, ponieważ do zachowania życia potrzebuje człowiek owoców pracy. Natura, nakazuje nam staranie o życie. Płaca powinna pracownikowi uczciwemu wystarczyć na utrzymanie życia. Jednak, gdy pracownik zmuszony koniecznością, albo strachem, przyjmuje pod przymusem niekorzystne dla siebie warunki, które narzuca mu pracodawca, wtedy dokonuje się gwałt, który domaga się sprawiedliwości. Pracownik otrzymujący sprawiedliwą płacę, będzie oszczędzał, będzie mógł też nabywać własność i lepiej będzie pracował. Własność, którą nabędzie pracownik nie powinna być obciążona nadmiernymi ciężarami podatkowymi. Taki dobrze opłacany pracownik będzie pozytywnie wpływał na kondycję gospodarczą swego kraju a prowadząc w nim godziwe życie nie będzie chciał go opuścić.

Doświadczenie wskazuje, że człowiek gdy siły ma słabe wzywa o pomoc drugich. W Piśmie Świętym czytamy zdanie: „Lepiej jest dwom niż jednemu; albowiem mają pożytek ze swego towarzystwa, jeśli jeden upadnie, drugi go podeprze. Biada samemu, bo, jeśli upadnie, nie ma kto by go podniósł” (Koh 4, 9-12). I drugie zdanie: „Brat, który bywa wspomagany od brata, jako miasto mocne” (Prz 18, 19). Z tego naturalnego pędu rodzi się wszelka łączność i nawet państwo. Jest to nad wyraz korzystne. Cel państwa obejmuje wszystkich obywateli a jest nim dobro wspólne. W tym dobru, każdy obywatel, wszyscy razem mają prawo uczestniczyć. Dlatego państwo nazywane jest często „rzeczą pospolitą”, ponieważ „łączy ludzi z sobą dla dobra pospolitego”.

Godne poparcia są wszelakie stowarzyszenia, towarzystwa wzajemnej pomocy a szczególnie związki zawodowe. Wszystkie one mogą wiele uczynić dla zrozumienia i lepszego funkcjonowania relacji pracodawca – pracobiorca. Szczególnie ważną tutaj kwestią jest zabezpieczenie na wypadek jakichś niespodziewanych zdarzeń, nieszczęść. Państwo nie może zakazywać powstawania stowarzyszeń, związków o ile nie kłócą się one z moralnością i nie są nakierowane na rozbicie państwa. Na uznanie zasługują ci wszyscy, którzy rozumieją potrzeby chwili i szukają dróg uczciwych do polepszenia doli proletariatu, biorą go w opiekę , starają się o dobrobyt tak rodzin jak i jednostek. Łagodzą w ten sposób stosunek pracowników do przedsiębiorców, otwierając jednych i drugich na wskazania zawarte w Ewangelii. Gdyby religię uczyniono podstawą wszystkich praw w stowarzyszeniu, łatwo byłoby uzgodnić stosunki członków do siebie, żeby panował pokój, a stowarzyszenie pomyślną rozwijało działalność. Najważniejszą jednak sprawą jest by prawa i obowiązki przedsiębiorców uzgadniane były z prawami i obowiązkami pracowników.

Wszelkie kwestie robotnicze, które stanowiły w czasach Leona XIII, istotę najgwałtowniejszych sporów nie zostały do końca rozwiązanych do dzisiaj. Dla państwa nie może to być obojętne, czy będzie załatwione
w zgodzie z rozumem, czy też przeciwko niemu. Ważną zaś jest dla pracowników, by tę samą wybierali drogę, której się trzymali ich ojcowie ku wielkiemu pożytkowi swojemu i powszechnemu. Gdy przewrotność ludzka nie zagłuszy poczucia moralnego, to społeczeństwo z życzliwością odnosić się będzie do pracowników, pracowitych i skromnych ludzi, co sprawiedliwość stawiają wyżej, niż zysk, a świętość obowiązku nade wszystko.

Tak oto Leon XIII przedstawił sposób jak pracować w tych trudnych sprawach. Każdy powinien stanąć na właściwym stanowisku jak najprędzej, aby odwlekanie leczenia nie uczyniło zła nieuleczalnym. Rządzący powinni zrobić użytek z praw i z urządzeń publicznych. Bogaci i przedsiębiorcy powinni zdać sobie sprawę ze swych obowiązków. Pracownicy, o których przecież los chodzi, praw swych powinni dochodzić na drodze rozsądku. Wszyscy powinni zrozumieć, że nacisk należy położyć na odnowienie chrześcijańskich obyczajów, bez tego na nic się zdają środki podane przez roztropność, choćby nawet uznane zostały za najwłaściwsze. Kościół w tych sprawach powinien zawsze pomagać, pomoc ta będzie skuteczniejsza im większą Kościół będzie się cieszył wolnością. Upragnionego ratunku zdaniem Leona XIII można się spodziewać tylko od szeroko rozlanej chrześcijańskiej miłości, która zawsze gotowa jest do poświęceń na rzecz bliźniego, stanowi przez to najpewniejsze lekarstwo przeciw duchowi buntu i przeciw egoizmowi. Tak o miłości pisał święty Paweł Apostoł: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest […] nie szuka swego […] wszystko znosi […] wszystko wytrwa” (1 Kor 13, 4-7).

Patrząc z perspektywy prawie 150 lat od ukazania się Encykliki „Rerum novarum” Leona XIII trzeba zauważyć, że w bardzo wielu kwestiach pozostała ona aktualna do dzisiaj. Owszem zmieniły się w wielu miejscach realia, mamy do czynienia z funkcjonowaniem nowych instytucji, to jednak zasadnicze momenty analizy sytuacji na styku pracodawca a pracobiorca pozostały niezmienne. Do najważniejszych zaś trafnych elementów diagnozy należałoby zaliczyć uznanie przemiany prywatnego posiadania na wspólne jako sprzeciwiające się prawu naturalnemu, grożące rozstrojem życia rodzinnego i społecznego. Dalej aktualne są wskazania dotyczące koniecznej interwencji w zakresie: warunków pracy, ochrony pracy kobiet, wynagradzania tzw. sprawiedliwej płacy. Ważnym przesłaniem Encykliki zachowującym swą aktualność jest zwrócenie uwagi na godność osoby ludzkiej oraz na następujące zasady społeczne takie jak: wolność, dobro wspólne, sprawiedliwość, prawda. Także postulat organizowania niezależnych od państwa związków zawodowych.

W Polsce takim wybitnym przedstawicielem Nauki społecznej Kościoła był Błogosławiony kard. Stefan Wyszyński autor wydanej w 1946 roku książki „Duch pracy ludzkiej”. Ta jego książka to swoiste polskie „Rerum novarum”, zawarte w niej przemyślenia mają charakter ponadczasowy i wielką szkodą byłoby nie zapoznać się z nimi. W najbliższym czasie w siedzibie Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”
w Kaliszu przy ul. Wojska Polskiego 185/ 55 odbędą się się dwa spotkania z ks. Piotrem Jaroszkiewiczem na temat wkładu kard. Stefana Wyszyńskiego w Naukę społeczną Kościoła. Spotkania odbędą się w pon. 13 marca o godz. 17,00 i kolejne też w pon. 20 marca od godz. 17,00. Ks. Piotr jest znakomitym znawcą postaci kard. Wyszyńskiego, w ostatnim czasie publikował wiele artykułów na jego temat w Dwutygodniku „Opiekun” Organizatorzy serdecznie zapraszają.

/Marian Rybicki Zapis audycji w Radio Rodzina z 28 lutego 2023 roku/

Polecane

Przewijanie do góry
Przejdź do treści