Autorem kolejnej katechezy zawartej w materiałach formacyjnych na 2025 rok dla członków Akcji Katolickiej jest ks. Wojciech Kućko.
Tak jak i inne zaczyna się i ta od modlitwy, w której bardzo istotnymi są wezwania: „Boże, nadziejo nasza! /…/ Nie dopuść na nas klęski załamania się pod codziennym krzyżem cierpienia.”
Dalej autor wskazuje na fragmenty Pisma Świętego a szczególnie na Księgę Izajasza: „Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą; nie trwóż się, bom Ja twoim Bogiem. Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą.” Zawarte w Piśmie Świętym wskazania mówią nam o tym, że „niewielkie utrapienia nasze” są dla nas zapowiedzią przyszłego „bezmiaru chwały”, a także dalej, że mamy „przyjść do Jezusa bo On nas pokrzepi”.
Kościół uczy, że cnota nadziei odpowiada dążeniu do szczęścia, złożonemu w sercu każdego z nas przez Boga. Dalej, że działanie jak też i cierpienie przynależą do naszej egzystencji. Pochodzą z naszej skończoności jak i win jakie nagromadziły się w historii i dalej narastają.
Musimy zrobić wszystko dla pokonania cierpienia, ale całkowicie pokonać cierpienie może tylko Bóg, który wszedł w życie człowieka i ma moc aby „gładzić grzechy świata”.
Kościół jednoznacznie opowiada się za tym byśmy oferowali znaki nadziei chorym, zarówno tym znajdującym się w domach jak i w szpitalach, po to by cierpienie znalazło ulgę w bliskości osób. Troska o chorych niepełnosprawnych ma stanowić pewnego rodzaju hymn na cześć godności ludzkiej.
Nie da się jednak uciec od cierpienia i trudności, choć usiłujemy odsunąć je od siebie. Jednak zarówno praca ludzka, jak i cierpienie czy umieranie stawać się mogą dla nas przestrzenią odkrywania nadziei chrześcijańskiej. Nadziei, która ukierunkowuje nasze działania na dobra przyszłe, które obiecał nam Bóg.
Papież Benedykt XVI w encyklice „Spe salvi” pozostawił nam rzetelny wykład o nadziei. Mówi nam, że w naszym życiu istnieją różne małe nadzieje związane z codziennością, one są ważne, jednak najważniejszą naszą nadzieją chrześcijańską: „może być tylko Bóg – Bóg, który nas umiłował i wciąż nas miłuje aż „do końca”, do ostatecznego „wykonało się”.
Taką nadzieją jest dla nas Jezus, który jest nowym życiem i nową nieskończoną nadzieją. Dalej Benedykt XVI wskazuje na modlitwę jako „szkołę nadziei” oraz na „działanie i cierpienie” jako miejsce uczenia się nadziei. Mamy otwierać siebie i świat aby wkroczył Bóg: Bóg prawdy, miłości i dobra.
Mamy też stale się uczyć takiego patrzenia w przyszłość, które motywuje do pracy i aktywności na rzecz bliźnich, wspólnot w których żyjemy. Z prawdziwej nadziei rodzi się moc do działania. Musimy jednoznacznie stwierdzić, że nie tylko my ale cały świat potrzebuje nadziei aby stanąć po stronie dobra również tam, gdzie wydaje się to beznadziejne. Przecież ciągle widzimy, że moc grzechu jest straszną teraźniejszością, z którą przyszło nam się ciągle zmagać. Kościół w swoim nauczaniu jednoznacznie stwierdza, że nadzieja jest ufnym oczekiwaniem błogosławieństwa Bożego i uszczęśliwiającego oglądania Boga; jest też lękiem przed obrażaniem miłości Bożej i przed karą.
Powinniśmy uczynić swoisty rachunek sumienia ze „współcierpienia” z naszymi braćmi, z zaangażowania na rzecz współcześnie cierpiących, męczenników, których w dzisiejszym świecie nie brakuje.
Papież Benedykt XVI stwierdza, że „Społeczeństwo, które nie jest w stanie zaakceptować cierpiących ani im pomóc i mocą współczucia uczestniczyć w cierpieniu, również duchowo, jest społeczeństwem okrutnym i nieludzkim”. Na cierpienie możemy patrzeć również jak na sposób wrażania swego człowieczeństwa. Przecież sam Jezus, przychodząc na ziemię współcierpiał z nami i za nas. Dlatego tak ważna jest nasza wrażliwość na cierpienie innych. Dla nas wierzących ważnymi są znani z naszej historii męczennicy, także i ci współcześni, których przecież nie brakuje. Męczennicy dali zabić swoje ciała, lecz nie dali zabić swej duszy.
Katechezę kończą wnioski pastoralne niejako zadania dla nas: spisywanie dziejów współczesnych męczenników; wskazanie, że miejscem uczenia się sensu życia i cierpienia są szpitale, hospicja, domy opieki; także zachęta by organizować modlitwy i nabożeństwa ku czci męczenników. Na sam koniec tradycyjnie modlitwa, której sens najpełniej sprawdza się w ostatnich jej słowach: Daj nam prawość serc, abyś mógł nas wysłuchać. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy budować na Tobie i w Tobie pokładać całą naszą ufność. Amen”.
(Opracował Marian Rybicki)








