Poniżej kilka informacji dotyczących wskazań Katolickiej Nauki Społecznej dotyczącej wyborów. Dotyczących tego jak katolik ma zachować się w czasie głosowania, jak powinien głosować. Te informacje są ważne, nasza wiara, związane z nią przekonania, zasady powinny mieć odzwierciedlenie w zachowaniach, w postawach w życiu publicznych. Jeśli tak nie jest, świadczyć to może o tym, że coś z naszą wiarą jest nie tak lub, że nie rozumiemy tego czym, w jaki sposób mamy ją wyrażać. Przecież nie mamy jej chować „pod korcem”, zamkniętą w zakrystiach, w kościołach lecz mamy iść na cały świat by głosić „Dobrą nowinę”. Aby świat stawał się lepszy a Królestwo Niebieskie zaczynało swe istnienie już tu na ziemi.
Według zasad konstytucjonalizmu, władza w państwie dobrze rządzonym powinna się składać z trzech członów: ustawodawczego (czyli Parlamentu w Polsce Sejmu i Senatu), wykonawczego (Prezydenta, Rządu) i sądowniczego. Poszczególne człony tej władzy powinny być równoprawne, niezależne od siebie oraz wzajemnie się kontrolujące i uzupełniające. Ważnym elementem, pozwalającym na korygowanie pojęcia dobra wspólnego przez wszystkich obywateli, są wolne wybory. Chodzi w nich o wybór parlamentarzystów, prezydenta, którzy mają wcielać w życie wolę wyborców. Wymaga to od wszystkich właściwego przygotowania i uświadomienia politycznego. Z tym już jest znacznie gorzej. Dlatego potrzebny jest wysiłek aby należycie przygotować się do wzięcia odpowiedzialności za losy państwa i politykę.
Za wolnym wyborem formy ustroju i władz opowiedział się II Sobór Watykański w Konstytucji dogmatycznej o Kościele w świecie współczesnym stwierdzając: „Liczni i różni ludzie zbierają się we wspólnocie politycznej i mogą różnić się w poglądach. Aby na skutek upierania się każdego przy swoim zdaniu nie rozpadła się wspólnota polityczna, konieczna jest władza, która by kierowała siły wszystkich obywateli ku dobru wspólnemu, i to nie w sposób mechaniczny lub tyrański, ale przede wszystkim jako siła moralna, oparta na wolności i świadoma ciężaru przyjętego obowiązku. Dlatego dla wszystkich powinno być jasne, że wspólnota polityczna i władza publiczna muszą opierać się na naturze ludzkiej bo przecież należą do porządku określonego przez Boga, jakkolwiek forma ustroju i wybór władz pozostawione są wolnej woli obywateli”[1]. Tam, gdzie o prawie i rządzie decydują wybory, kluczowy jest sposób ich przeprowadzania; ordynacja wyborcza. Określa on warunki i formułę przeprowadzania wyborów politycznych. Najważniejszym, warunkiem wyborów jest wolność polityczna w państwie. Żaden nacisk, ani terror czy oszustwo, nie powinien mieć wpływu na wyniki wyborów. Obywatelom musi być pozostawiona możliwość własnych inicjatyw i odpowiedzialność, także w zakresie współdecydowania kto i jak pełnić będzie najwyższe funkcje państwowe. Przypomina o tym Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus pisząc: „Lekceważenie natury człowieka, stworzonego dla wolności, jest nie tylko niedozwolone z punktu widzenia etycznego, ale i praktycznie niemożliwe. Gdy organizacja społeczeństwa ogranicza czy wręcz eliminuje sferę wolności, przysługującej obywatelom, tam życie społeczne ulega stopniowemu rozkładowi i zamiera”[2]. W myśl formuły demokratycznej ordynacja wyborcza powinna zagwarantować „pięcioprzymiotnikowe” wybory: bezpośrednie, powszechne, równe, tajne i proporcjonalne. Dopełnieniem zabezpieczenia wyborów jest udział mężów zaufania w komisjach wyborczych, a także możność odwoływania się od wyniku wyborów do sądu. Wielu uprawnionych do głosowania nie korzysta z udziału w wyborach. Nie jest to dobre zjawisko. Przecież „nieobecni nie mają racji”, a rządzący nie muszą liczyć się z opiniami tych, którzy nie poszli do głosowania.
Analiza wyborów pokazuje, że wyższy jest poziom głosowania, gdy polityka ma wpływ na interesy ludzi, gdy mają dostęp do rzetelnych informacji, gdy nie są poddawani presji społecznej, oraz nie są poddawani nachalnym, naciskom politycznym. Głosowanie jest kluczowym mechanizmem konsensusu w społeczeństwie demokratycznym. Wysoki poziom uczestnictwa w sprawach społecznych i politycznych jest korzystny dla demokracji. Czasem spotykamy się ze stwierdzeniami, że wybory mają niewielki wpływ na życie społeczne lub, że nic istotnego nie wniosą. Jednak bez kontroli wyborców, funkcjonujący system łatwo może przerodzić się w oligarchię elit. Poparcie społeczeństwa powstaje poprzez decyzje i sposoby rządzenia, które spełniają oczekiwania członków społeczeństwa oraz poprzez proces upolitycznienia, polegający na uświadomieniu i włączeniu jednostek w życie polityczne kraju i regionu. Z tym w praktyce nie jest najlepiej. Uświadomienia społeczeństwa i włączania się w życie polityczne i społeczne jest niewystarczające. Pojawiające się pewne ożywienie przy okazji wyborów, zazwyczaj z nimi przemija. W nauczaniu Kościoła pojawia się postulat uczestniczenia katolików w wyborach. Katolik negując wybory, staje się obywatelem, który nie korzysta z okazji do pomnożenia dobra społecznego. Przed pierwszymi wolnymi wyborami w Polsce niepodległej mówiło się, że uczestnictwo w wyborach jest udziałem w kształtowaniu państwa: „Nie jesteśmy neutralni nawet wówczas, kiedy we własnym mniemaniu stoimy zupełnie na uboczu, nikim i niczym nie zainteresowani: nie pojawi się bowiem wówczas wiele rzeczy i spraw, które pojawić się mogły. Kto nie gromadzi, rozprasza. Zawsze i wszędzie stajemy po czyjejś stronie, bliżej albo nieco dalej. Kiedy mówimy i kiedy milczymy; jeśli podejmujemy pewne działania i jeśli dochodzimy do wniosku, że należy zaniechać jakiejś aktywności albo zrezygnować z pewnego działania — zawsze jest to opowiedzenie się za czymś albo za kimś; przeciwko czemuś albo przeciwko komuś”[3]. Od nas zależeć będzie, w jaki sposób urządzimy polską ziemię, którą nam Bóg oddaje” — uświadamiano wyborców[4]. Stąd katolik ma, w związku z wyborami, dwa obowiązki do spełnienia: „nie uchylać się od głosowania” oraz „głosować dobrze i rozumnie”. W literaturze i homiliach ówczesnych biskupów (początek naszej niepodległości po I wojnie światowej) wymieniano cechy jakie powinien mieć dobry poseł. Wymieniano następujące przymioty: „prawdziwy katolik”, „sumienny człowiek”, człowiek, który „zobowiąże się do obrony waszych spraw i pracy nad podniesieniem waszego dobrobytu”. Przestrzegano natomiast przed tymi: „co zbyt dużo przyrzekają” (obiecują), „co przyrzekają (obiecują) prawie zupełną wolność od ciężarów na rzecz państwa”, „co wmawiają i podjudzają przeciw innym stanom pod pozorem, że teraz wszystko ludowi się należy”, „co zapewniają, że po ich wybraniu, państwo każdemu da wszystko”[5]. Jak bardzo te wskazania są aktualne dzisiaj po wielu latach od ich powstania. Biskupi powstrzymywali się przed wskazywaniem konkretnych partii politycznych, nie utożsamiając poglądów Kościoła z żadną z nich. Formułowali jedynie ogólne zasady i kryteria oceny różnych grup i partii. Przestrzegali także przed oddawaniem głosów na wrogów Kościoła i na „wichrzycieli siejących niezgodę między klasami”. Zakazywano też wykorzystywania ambon dla agitacji politycznej, a duchowieństwu na wskazywanie jednej tylko partii[6].
Mówiąc o przygotowaniach społeczeństwa polskiego do wyborów w 1922 r., katoliccy działacze przypominali między innymi o tym, jakim ogromnym dobrodziejstwem jest wreszcie możliwość współdecydowania o losach własnego kraju. Uświadamiano sobie, że demokracja, oprócz zalet, może nieść z sobą zagrożenie wprowadzenia rządów „niekompetencji i demagogii”[7]. To dlatego, dla pomocy w wyborze partii, przy tych wyborach na nowo sformułowane zostały „zasady przy głosowaniu” dla katolików. Mówiły one o:
— o odpowiedzialności katolika za głos;
— o rozumianej jako wzięcie pod rozwagę nie tylko własnego, klasowego, partyjnego czy regionalnego dobra, lecz „dobra całego państwa i dobra Kościoła”;
— o nierozerwalności małżeństwa, której każdy katolik powinien bronić, gdyż jest prawdą wiary i podstawą życia rodzinnego i dlatego odrzucić należy te wszystkie partie, które ją lekceważą;
— o wychowaniu religijnym, bo są one zasadą kościelną i postulatem rodziców chrześcijańskich, a więc nie można dopuszczać do władzy tych, którzy chcą ograniczyć wpływy religii na życie szkoły;
— o zbawieniu w Kościele katolickim, to przekonanie wiąże się z nakazem głosowania na tych, którzy nie będą odwodzić obywateli od wiary, walczyć
z religią, a Kościołowi stworzą warunki swobodnego rozwoju[8].
Powszechnym było u katolików uznanie za niemoralne i grzeszne świadome oddanie głosu wyborczego na[9]„wroga Kościoła oraz Państwa”. Katolik obciążał swoje sumienie ciężkim grzechem także wówczas, gdyby „przez abstynencję katolików w czasie wyborów zwyciężyły partie wrogie Kościołowi oraz państwu”. Przy formułowaniu wskazówek dla katolickiego wyborcy przed najbardziej nagłośnionymi wyborami w okresie II Rzeczypospolitej, powtarzano, jako główny obowiązek — uczestniczenie w wyborach oraz wybieranie tak, jak każdemu „Bóg i sumienie rozkazuje”.
Bo wybory były „niejako bitwą o przyszłe losy naszej Ojczyzny”, w której każdy, kto tylko może, powinien wziąć udział. Do cech, które były niezbędne parlamentarzystom, zaliczano: ich świadomość wyższości dóbr duchowych nad materialnymi, nastawienie przyjacielskie do wiary i Kościoła, umiłowanie Ojczyzny i szacunek dla państwa. Podawano dodatkowe kryteria, według których należy oceniać programy partii politycznych.
Były to: stosunek partii do różnych bieżących zagadnień życia społecznego, np. rozdziału Kościoła od państwa, tzw. świeckiej szkoły, cywilnego małżeństwa i rozwodów oraz zniesienia własności prywatnej. Obowiązek wzięcia udziału w wyborach był także przypominany katolikom przed wyborami 1930 r., gdyż zachodziła obawa ich bojkotu, zwłaszcza nastawienie do wiary i Kościoła, umiłowanie Ojczyzny i szacunek dla państwa. Przestrzegano, że przez powstrzymanie się od wyborów obywateli dobrych, ludzie źli wezmą górę i dadzą nam takich posłów, którzy sprowadzą na kraj zamieszki i walkę z Bogiem i Jego Kościołem”. Słabnące państwo polskie próbował w 1938 r. wesprzeć prymas Hlond, który zachęcał Polaków do udziału w głosowaniu, bez względu na stosunek wyborcy do systemu politycznego. Mówił, że „państwo to nie tylko ustrój, lecz przede wszystkim treść historyczna. Można dyskutować o ustroju, nie wolno godzić w istotę państwowości (…) Nie można wydawać państwa na łaskę i niełaskę losu. Zdrowym rozwojem życia państwowego powinni się zainteresować wszyscy obywatele w tej mierze, w jakiej to możliwe. Trzeba iść do urny z poczucia obowiązku patriotycznego”. Prymas wierzył, wbrew większości, że wybory mogą utorować drogę społeczeństwa do zgody narodowej[10].
W okresie po II wojnie światowej biskupi polscy dwukrotnie powtórzyli przedwojenne nauki dotyczące wyborów, w sposób wyraźny i jasny wypowiedzieli się, o obowiązku uczestniczenia katolików w wyborach. Pierwszy raz uczynili to w 1946 r., przed wyborami do Sejmu, które miały się odbyć w styczniu 1947 r. Dlatego wszystkim przypominali, że:
1. Katolicy jako członkowie społeczności państwowej mają prawo do wypowiedzenia swych przekonań politycznych.
2. Katolicy mają prawo głosami swoimi rozstrzygać o najbardziej podstawowych prawach polskiego życia publicznego.
3. Katolicy mają obowiązek obywatelski, narodowy i religijny wziąć udział w wyborach.
4. Katolicy nie mogą należeć do organizacji ani do partii, których zasady są sprzeczne z nauką chrześcijańską, lub których czyny i działania zmierzają w rzeczywistości do podważenia etyki chrześcijańskiej.
5. Katolicy mogą głosować tylko na takie osoby, listy i programy wyborcze, które nie sprzeciwiają się katolickiej nauce i moralności.
6. Katolicy nie mogą oddawać swych głosów na kandydatów z takich list, których programy albo metody rządzenia są wrogie zdrowemu rozsądkowi, dobru Narodu i państwa, moralności chrześcijańskiej i światopoglądowi katolickiemu.
7. Katolicy powinni głosować tylko na kandydatów o wypróbowanej uczciwości i prawości, zasługujących na zaufanie i będących godnymi przedstawicielami dobra dla Narodu, państwa polskiego, Kościoła.
8. Katolicy nie mogą powstrzymywać się od głosowania bez słusznej i rozumnej przyczyny. Każdy bowiem głos, oddany wedle powyższych wskazań, pomaga dobru powszechnemu albo przeszkadza złu.
Kolejne wybory, organizowane w okresie Polski Ludowej, nie spełniały już podstawowego warunku, jakim była wolność życia politycznego. Mono-partyjność, dyktatura partii komunistycznej, terror społeczny i szeroko rozwinięta manipulacja wynikami wyborów, czyniły z nich jedynie parawan dla działań władzy. Stąd zrozumiałym jest milczenie biskupów na temat obowiązku uczestniczenia katolików w tego rodzaju „politycznym teatrze”. Biskupi polscy powrócili do nauki na temat obowiązku uczestniczenia katolików w głosowaniu dopiero po zmianach, jakie nastąpiły w życiu społeczno-politycznym po roku 1989. Miało to zwłaszcza miejsce w okresie przygotowania wyborów do parlamentu w 1993 r. W specjalnym „Słowie w sprawie wyborów”, z 19 czerwca 1993 r., zwracali się oni „z gorącym apelem do wszystkich, aby w poczuciu odpowiedzialności za budowanie instytucji demokratycznych, a w konsekwencji dobra wspólnego narodu i państwa, wzięli udział w wyborach. Każdy obywatel jest zobowiązany uczestniczyć w wyborach, czyli zdecydować o kształcie dobra wspólnego, w którym realizuje się integralne dobro każdego człowieka. Jest to tym bardziej obowiązkiem każdego człowieka wierzącego. Nie można być bowiem dobrym katolikiem, nie będąc dobrym obywatelem. Nie uczestniczenie w wyborach jest brakiem odpowiedzialności za dobro wspólne narodu i społeczeństwa i stanowi poważny grzech zaniedbania”. Jako zasadnicze kryteria wyboru zostały wówczas sformułowane następujące zasady: „[…] katolicy nie mogą wybierać kandydatów lub opowiadać się za takimi programami, które są wrogie dobru narodu, społeczeństwa i państwa, niezgodne z zasadami moralności chrześcijańskiej, ludzi szukających własnych zysków i korzyści, uwikłanych w afery, korupcje i malwersacje. Doświadczyliśmy bowiem, że pośród wybranych byli tacy, którzy nie spełnili pokładanego w nich zaufania na miarę otrzymanego społecznego mandatu. Katolicy powinni natomiast wybierać osoby wiarygodne, kompetentne, cieszące się zaufaniem, prawością, sumiennością i gorliwością w służbie dobru wspólnemu. Wreszcie powinni głosować na tych, którzy prezentują programy pozytywne służące dobru społeczeństwa, nie zaś na tych, którzy ograniczają się do krytyki i negacji. […] W obliczu ataku sil laickich na wartości chrześcijańskie, a nierzadko także na narodowe, katolicy powinni zespolić wszystkie wysiłki dla ich ocalenia, demokracja bowiem bez wartości podstawowych, prędzej czy później degeneruje się, a nawet przeradza w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm[11].
Głosy Kościoła zawarte w nauczaniu, dokumentach, listach czy wypowiedziach biskupów nic nie straciły na wartości i znaczeniu. Dalej potrzebny jest jednoznaczny głos Kościoła wskazujący na zadania i odpowiedzialność wiernych w tej dziedzinie. Również w czasach nam już współczesnych Kościół nie zaprzestał nauczać swoich wiernych w sprawach wyborów. W opracowanym przez Radę d/s Społecznych Komisji Episkopatu Polski z 2023 roku znajdujemy następujące wskazania:
Kluczowe wartości katolickie w procesie wyborczym, które powinny kierować decyzjami wyborczymi katolików:
Godność Ludzka: Szacunek dla godności każdej osoby od poczęcia do naturalnej śmierci.
Rodzina: Wsparcie dla programów promujących rodzinę jako podstawową komórkę społeczną.
Solidarność: Promowanie polityk wspierających najsłabszych i najbardziej potrzebujących.
Subsydiarność: Wspieranie rozwiązań, które pozwalają społecznościom lokalnym na samodzielne zarządzanie swoimi sprawami.
Sprawiedliwość społeczna: Dążenie do sprawiedliwości w podziale dóbr i zasobów.
Sprawdzian naszej wiedzy dotyczącej Vademecum wyborczego katolika.
Co to jest Vademecum Wyborcze Katolika?
To dokument opracowany przez Radę ds. Społecznych KEP, który ma na celu wspieranie katolików w świadomym uczestnictwie w wyborach zgodnie z wartościami chrześcijańskimi.
Jakie wartości powinny kierować katolikami podczas wyborów?
Godność ludzka, rodzina, solidarność, subsydiarność i sprawiedliwość społeczna.
Jak katolik powinien przygotować się do wyborów?
Poprzez modlitwę, refleksję nad programami wyborczymi oraz analizę zgodności tych programów z wartościami chrześcijańskimi.
Dlaczego modlitwa jest ważna w kontekście wyborów?
Modlitwa pomaga w podejmowaniu mądrych decyzji i prosi Boga o pokój społeczny oraz mądrość dla polityków.
Jaką odpowiedzialność moralną mają politycy?
Powinni kierować się zasadami etyki, dążyć do realizacji polityk zgodnych z nauką Kościoła oraz promować uczciwość i transparentność.
Czy udział w wyborach jest obowiązkiem katolika?
Tak, udział w wyborach jest zarówno obowiązkiem obywatelskim, jak i moralnym, wyrazem odpowiedzialności za wspólne dobro społeczeństwa.
(Marian Rybicki Skrócony zapis audycji Akcji Katolickiej w Radio Rodzina z dnia 22 kwietnia 2025 roku)
[1] KDK, 74.
[2][2] Centesimus annus, 25
[3] T. Żychiewicz, Dom Ojca, Kraków 1983, s. 89.
[4] S. Zegarliński, O doniosłości warunkach dobrych wyborów do ciał ustawodawczych, Kraków, s. 7.
[5] Tamże, s. 8 -18.
[6] Np., List pasterski biskupów polskich z 12.12.1918 r.
[7] W. Lewandowicz, Na przełomie, „Prąd”, nr 7 – 8, s. 171 – 184.
[8] Tamże, s.173.
[9] „Przewodnik Społeczny 9.1928, s. 127 – 132.
[10] Wywiad z Prymasem A. Hlondem, Mały Dziennik, 11.10.1938.
[11] Por., Centesimus annus, 46.









