„Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła /…/ Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, wszystkich wzywających Go szczerze”. Takimi słowami modlitwy zaczyna swoją katechezę ks. Jan Orzeszyna i te słowa są właściwie streszczeniem całej katechezy. Przyjęcie ich z wiarą jest otwarciem się na Boże miłosierdzie, jako źródło nadziei.
W dalszej części katechezy autor przytacza bardzo wiele fragmentów zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. Warto się nad nimi pochylić i zadumać. Okazuje się, że nauczanie o miłosierdziu Bożym kierowane było już od zarania do Narodu wybranego a od Chrystusa rozszerzone zostało na cały świat. Nauczanie to stanowi równocześnie centrum misji Kościoła, bez czego jego misja byłaby niezrozumiała.
Dalej autor powołując się na św. Augustyna przypomina nam nauczanie Kościoła o tym, że „Bóg sprawia, że słońce świeci nad dobrymi i złymi, a deszcz spada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, że każdy doświadcza miłosierdzia Bożego, że jest ono konieczne przede wszystkim do tego aby żyć, aby odróżniać się od zwierząt”. Przypomina również zapisy z Dzienniczka św. siostry Faustyny „apostołki i sekretarki Bożego Miłosierdzia”. Powinniśmy sobie uświadomić za św. Augustynem, że „Bóg stworzył nas bez naszego udziału, ale bez naszego udziału nas nie zbawi”. Dlatego tak bardzo powinna towarzyszyć nam chrześcijańska nadzieja – oczekiwanie na coś, co już zostało dokonane i co na pewno dokona się dla każdego z nas. Warunkiem tego jest jednak zaufanie Bogu i życie nadzieją, życie w oczekiwaniu, że spotkamy Go kiedyś „twarzą w twarz”.
Niestety dość często jesteśmy świadkami, jak wielu z nas traci wszelką nadzieję, popada w rozpacz. Trzeba wtedy abyśmy dostrzegli jak przysłowiowe „światełko w tunelu” Boże miłosierdzie i uwierzyli „że nadzieja jaką niesie Boże miłosierdzie zawieść nie może”. Nie możemy tracić nadziei, nie możemy myśleć, że coś nam nie wyjdzie. Ratunkiem na to jest stawianie Boga zawsze na pierwszym miejscu, bo gdy Bóg w naszym życiu będzie na pierwszym miejscu, wszystko będzie na swoim miejscu. Tylko Bóg jest ratunkiem i nadzieją dla każdego grzesznika. Bardzo ciekawy fragment katechezy dotyczy tłumaczenia słowa „miłosierdzie”. Po polsku miłosierdzie znaczy – miłujące serce, po łacinie – bolejące serce, Bóg Miłosierny bolejący nad ludzką nędzą po grzechu pierworodnym. W języku hebrajskim miłosierdzie określane jest trzema pojęciami oznaczającymi: nahamim – dosłownie łono matki, bezpieczne miejsce; hanan – oznaczające pochylanie się nad kimś, Bóg sam wychodzi naprzeciw grzesznikowi; hesed – oznaczające wierność i stałość, Bóg jest wierny w swoim miłosierdziu.
Autor katechezy przypomina słowa św. Jana Pawła II, który mówił, że świat potrzebuje Bożego Miłosierdzia, w którego świetle odbija się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Dlatego tak ważne jest aby dostrzec wokół siebie brata, który doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Ważną sprawą jest nie tylko skuteczność naszej pomocy ale przede wszystkim bycie z bliźnim, cierpiącym człowiekiem.
Katechezę kończą wnioski i postulaty duszpasterskie, które każdy powinien uważnie przestudiować:
– nadzieja pozwala człowiekowi przetrwać i przejść najtrudniejsze momenty życia,
– źródłem nadziei na życie wieczne jest Miłosierdzie Boże,
– Miłosierdzie Boże może stać się udziałem człowieka jako dar łaski Bożej oraz przez ludzi którzy starają się być miłosierni,
– Miłosierdzie jest człowiekowi zadane, jest jego powołaniem,
– każdy jest wezwany do czynienia Miłosierdzia,
– Bóg oczekuje abyśmy się stali świadkami Jego Miłosierdzia we współczesnym świecie,
– świadkami Miłosierdzia powinni się stawać członkowie Akcji Katolickiej,
– Bogu dziękujmy za naszą wrażliwość i empatię, za zaangażowanie.
Katechezę kończy modlitwa zawierzająca losy świata i każdego człowieka Bogu aby każdy doświadczył Bożego Miłosierdzia. Zachęcam do uważnej lektury i pogłębionej analizy omawianej katechezy.
OPRACOWAŁ : Marian Rybicki








